Wyniki wyszukiwania dla zapytania: edukacja sześciolatka

u nas w przedszkolu tez ma być spotkanie z kims z "edukacji".... nie
dajmy przenieść naszych dzieci do szkół wbrew naszej woli!!! za
późno sie tym zajęli, szkoły nie są przygotowane i teraz sie
przestraszyli że rodzice nie zdecydowali się przeniść sześciolatków
do szkół (a to zaskakujące, prawda? ) ktos powinien odpowiedzieć
za same takie głupie pomysły i opisywanie w gazetach żeby jednak
dzieci poszły do szkoły...to po co było to przyjmowanie do
przedszkoli??? po co podpisywanie umów??? moje dziecko do szkoły do
zerówki nie pójdzie!!!


Wątpię
> [...] rząd Izraela może powtsrzymać armię. Zapłaci za to
> cenę polityczną w następnych wyborach, ale może doprowadzi
> do pokoju.

A Hamas i Jihad beda juz pokojowo wspolzyly z Izraelem? Bajki... Tak jak
Hizbulla na granicy z Libanem? Zawsze znajda jakis pretekst by postrzelac...

> Myślę, że ludność Autonomi jest przeciwko terrorystom
> i w momencie kiedy ci beda walczyc z ich władzami,
> a nie z Żydami to przestaną ich popierac.

Watpie - wtedy ich wladze beda postrzegane jako zdrajcy. Sytuacje by mogla
zmienic jedynie edukacja od podstaw. Ale jak mowic o edukacji od podstaw, gdy w
palestynskich podrecznikach szkolnych na mapach nie wystepuje w ogole Izrael?
Albo gdy palestynska TV nadaje spoty namawiajace dzieci do atakowania
zolnierzy? Albo na szkolnych apelach szesciolatki odgrywaja sceny samobojczej
smierci w Izraelu? A potem sie ludztie dziwia, ze dzieci gina... To jest
dzialanie zgodnie z haslem: im gorzej tym lepiej. Im wiecej naszych trupow, tym
lepiej.

Luki

Cytat nr 1
o obowiązku sześciolatka
"Ale sześciolatki muszą iść do szkół. Bo chodzi również o to, żeby wcześniej
kończyły edukację. To element polityki rynku pracy, bez tego nie będzie miał kto
zarabiać na nasze emerytury".
minister Michał Boni
Gazeta Wyborcza, 24 listopada 2008

Od przyszłego roku wszystkie sześciolatki czy tego chcą czy nie, będą musiały
pójść do zerówki. Do tej pory nie wszystkie dzieci chodziły do zerówki,
szczególnie dzieci na wsi nie uczęszczały na zajęcia klasy zerowej. Dzięki
reformie MENiS chce wyrównywać szanse edukacyjne wszystkich dzieci...


babcia gawla mogla dac pieniadze na studia wyzsze a nie mogla na dodatkowe
zajecia w podstawowce? przeciez studia sa o wiele drozsze od zajec dla
szesciolatkow! biedni na edukacje wyaja ale (sadzac po wynikach) w zly sposob.
edukacja to inwestycja trzeba wiedziec jak sie za to zabrac. ktos musi ludziom
pokazac jak to zrobic madrze, moze taka enigmatyczna postac jak szkolny
pedagog? dyrektor czy wychowawca na wywiadowkach?

nauka historii
zgadzam się.
Jednak zauważcie, że 'nauka' historii ogranicza się jedynie do wkuwania dat!
(przynajmniej u mnie ;) ). Przez całą lekcję wszyscy siedzą i piszą w zeszytach
daty i nazwiska. Co da więcej godzin historii? Wiecej dat.

Reformę powinno zacząć się od nauczycieli. Program nauczania nie jest zły -
kiepscy są jedynie nauczyciele.

Angielski. Całkowicie się zgadzam. Edukacji w przedszkolu i zerówce być nie
powinno (za wyjątkiem czytania i liczenie do 10). Wszystko robi się 'dla dobra'
dziecka. Ale nik nie pomyśli, że taki pięcio- lub sześciolatek nie powinien
poznawać fizyki, chemii, angielskiego, matematyki itp. A ten caly projekt PiS-u
wg mnie to jedynie kampania wyborcza, a nie działanie na rzecz dzieci.

Edukacja: do szkoły wcześniej o rok
"Trudny może być tylko pierwszy rok obowiązywania nowego prawa - bo w
pierwszych klasach uczyć się będą i sześcio-, i siedmiolatki."

A w drugim roku, co? A w trzecim? Problem bedzie przez najblizszych
kilkanascie lat, bo ten "babel" bedzie wedrowal razem z dziecmi do nastepnych
klas.

Powinno sie przynajmniej podzielic go na pol i najpierw wprowdzic do szkoly
szecio i pol- i siedmiolatki a nastepnego roku, wszystkie szesciolatki i
reszte siedmiolatkow, ktore nie poszly do szkoly poprzedniego roku.

J.

Czy nasz obecny Minister edukacji ma dzieci w wieku pszedszkolnym? Raczej nie.
A czy napewno wie coś o wychowywaniu dzieci? Śmiem wątpić. Czy kiedykolwiek
przeczytał "Psychologię rozwojową dzieci i młodzieży" pod redakcją Marii
Żebrowskiej. Napewno tę pozycję "wielki pedagog" również pominął w czasach
studiów (jeśli takowe kończył?) Czy jest człowiekiem krótkowzrocznym. Czy nie
ma wyobraźni, co będzie się działo po roku, pięciu latach... Dlaczego Pan
Minister chce skrzywdzić dzieci wyżu "Milenijnego", odebrać im dzieciństwo?.
Robi krzywdę tym dziecom. Dlaczego M.E.N.chce się wykazywać na pięcio i
sześciolatkach? Moim zdaniem jest to "niedojżałość edukacyjna" elity rządzącej.
Czyżby obecny rząd miał ciężkie dzieciństwo? A teraz się mści.
Daję wielki SPRZECIW temu iście barbażyńskiemu pomysłowi. Do kosza z takim
bublem legislacyjnym.

Sześciolatku do przedszkola
jak fajnie by było te wszystkie związki zawodowe posłać na
Marsa...
pomysł z obowiązkowymi dodatkowymi godzinami jest super. Pomysł
obowiązkowego prezentowania przez nauczyciela jako-takiego
poziomu intelektualnego jest też ok.
Pani minister nie jest bynajmniej gwiazdą edukacji, miejmy
nadzieję że tych nowości nie sp..

Edukacyjne gry komp. dla sześciolatki
Witam serdecznie! Bardzo proszę o opinie na temat gier kom. , które byłyby
ciekawe i kształcące dla "zerówkowiczki". Chcemy kupić córci jakieś gry, ale
nie mamy pojęcia, które wybrać, a na rynku jest spoooooro propozycji.
Pozdrawiam. kostruszka

Możesz zapisać dziecko do pięciolatków a gdy skończy sześć lat posłać je do
szkoły. Zwykle zerówka to propozycja dla sześciolatków, jednak ten bałagan z
posyłaniem sześciolatków do szkół sprawił, że likwiduje się zerówki w
przedszkolach. Dlaczego upierasz się by twoje dziecko wcześniej rozpoczęło
edukację? Z tego co wiem, żadne z prywatnych przedszkoli nie oferuje "zerówki"
a trochę ich obdzwoniłam bo mam podobny problem tzn moje dzieci w listopadzie
kończą sześć lat. Jednak jesteś w szczęśliwej sytuacji bo pięciolatka możesz
posłać do przedszkola i pozwolić mu spokojnie dorosnąć do szkoły. Nie wiem
jednak czy dobrze zrozumiałam twoją sytuację. Pozdrawiam.

A nie sądzisz, że dla dzieci są poranki w kinach, teatr lalkowy, cukiernie,
lody z Zielonej Budki, drewniany placyk zabaw i ZOO a nie zadymiony pub? Do
wszystkiego z czasem się dorasta tylko po co to przyspieszać. Mnie by żenowała
poważna gra w karty z ośmiolatkiem (nawet b. bystrym) - ani zakląć, ani
poświntuszyć, ani poplotkować. Dziecko nie jest odpowiednim partnerem do rozmów
na dorosłe tematy z dorosłymi ludźmi, jeśli nie wierzysz to spróbuj sensownie
podyskutować z sześciolatkiem o perspektywach edukacyjnych młodzieży z byłych
PGR-ów albo konflikcie indyjsko-pakistańskim. Do tego (i innych tematów)
potrzebna jest wiedza, odpowiedni zasób słów, umiejętność analizy i
formułowania hipotez. Do tego też się dorasta.

Dla sześciolatka to polecałabym Abecadło, trochę edukacyjne ale i sympatyczne i
ciepłe. Ale może i dla pięciolatka też, sama nie wiem. Moja ośmiolatka obecnie
wyciągnęła kilka dni temu stare numery i odkryła strony z angielskimi słówkami,
które nie wydawały jej się ciekawe gdy miała 6 lat i kupowałyśmy, czytałyśmy.
Ponieważ ono chyba też nie w każdym kiosku to podam link do strony wydawcy. Może
kiedyś się przyda.
www.aksjomat.com/index.php?s=czasopisma_archiwum

Ok, dziękuję. Czyli film dla sześciolatka niekoniecznie. Ja także
wolę zaczekać na dorośnięcie młodziezy do Lucasa:)
Beatko, na fali naszej rozmowy o dzieciach zastanawiam się, jakie
braki w edukacji z działu kultury masowej powinniśmy nadrobić, żeby
dziecko w szkole nie wychodziło na dziwoląga.
Mój zaproponował w ramach prezentu jeszcze Bionicle, oboje kręcimy
nosem na ich urodę i jednorone zastosowanie (mordobicie), ale mąż
pamięta z dzieciństwa, że bardzo chciał coś podobnego mieć i nigdy
nie dostał;)

no właśnie, w przedszkolach bywa rytmika, gdzie dzieci takie rzeczy robią, a w
szkolnych zerówkach zazwyczaj rytmiki brak, zresztą edukacja muzyczna w
podstawówce, to na ogół wielkie zero, albo mniej...

ale ja nie lubię zerówki podciągać pod pojęcie "przedszkole", w końcu
sześciolatki w większości krajów chodzą do szkoły (zresztą robią tam mniej-
więcej to samo, co w polskich zerówkach: uczą się czytać, pisać i liczyć, z
założeniem, że które dziecko nie do końca się nauczy, to w następnej
klasie "dorówna")

> Dzisiaj
> widziałam zeszyt jednego z dzieci z zerówki, w którym półtorej strony (!)
było
> zapisane cyferką "1".

to jakaś anomalia
dzieci na ogół piszą po 2-3 rządki cyfry lub litery "dla utrwalania", tak w
zerówce, jak w pierwszej klasie

pozdrawiam
Judyta

Kiedy pisałem poradnik o zerówce (czyli ostatnim roku wychowania przedszkolnego) rozmawiałem z wieloma
pedagogoami, psychologami i socjologami edukacji. Nie mieli wątpliwosci, że zerówka w przedszkolu jest dużo, dużo
lepsza - dla dziecka. Jest o tym w ostatnich ?Wysokich Obcasach?.
Ktos na tym forum pytał, czy zerówka jest już obowiązkowa? Nie, jeszcze nie jest. Ale ma być od wrzesnia 2003 r.
To znaczy, że wszystkie szesciolatki (dzieci, które kończą 6 lat w tym roku kalendarzowym) od wrzesnia mają isć do
ostatniej ?klasy? przedszkola.

pozdrawiam
Zbyszek Pendel vel Kujon Polski

Mój sześciolatek ma HUGO Bohaterowie Sawanny, kupione właśnie pod wpływem
programu telewizyjnego. I powiem Ci że po jednym dniu mu się znudziła. Ale inna
sprawa że mój syn jest dobry "w te klocki", dlatego szybko mu się znudziło.
W grze są trzy plansze, o bardzo podobnym stopniu trudności, mój syn przechodzi
wszystkie w jakieś 30 minut. Animacja raczej uboga, wartości edukacyjne prawie
żadne, gra jest głównie zręcznościowa, no może jedynie możliwość poznania
zwierząt sawanny ale na niskim poziomie, tak więc generalnie ja bym zakupu nie
powtórzyła.
Pozdrawiam

> Czy naprawdę pytacie 4,5,6 letnie dzieci o kluczowe sprawy dla ich dalszego
> losu.

Czy naprawdę wierzysz w to, że jakaś decyzja podjęta gdy dziecko ma 4-6 lat
może być kluczowa dla jego dalszego losu?

> Co drugi malec spytany kim chce zostać odpowie że detektywem czy , dajmy na
> to, spawaczem. I co - uwazacie, ze to wiazace? Zapiszecie na kurs spawania
> acetylenem?

Ja chciałem być kosmonautą na przykład. Nie, nie jest to wiążące. Decyzję o
wyborze zawodu, drogi życiowej powinno się podejmować świadomie, czego
oczywiście nasz system edukacji nie uwzględnia. Ale rodzice powinni pamiętać,
że dziecko to jest istota myśląca, posiadająca charakter, wolną wolę i nie może
być narzędziem do spełniania zachcianek i ambicji. Dlatego na Twoim miejscu w
przypadku cztero czy sześciolatka skupiłbym się na fajnym przeżyciu
teraźniejszości, a nie wybiegał na 20 lat w przyszłość.

> Jeżeli takie decyzje jak wybór podstawówki( czy gimnazjum) należą do dzieci
> to po co im właściwie rodzice?

Dziecko to jest istota myśląca. Jeśli idzie do tej szkoły, to musi się w niej
dobrze czuć. Jeśłi dzieciak jest nastawiony na nie, to dlaczego go zapisywać do
danej szkoły? Czy Ty podejmujesz decyzje wbrew sobie? O ile sześciolatek może
nie być do końca świadomy dokonywanego wyboru, to dwunastolatek startujący do
gimnazjum wybór taki ma. I co? Rodzice mają nie szanować jego zdania w tej
sprawie, tylko wepchać go do wybranego przez siebie gimnazjum jak jakiegoś
cielaka?

Zachęcajcie, by posyłano sześciolatki do szkół
Trochę odbiło wojewodzie i minister edukacji. Jak chcą łatać dziurę
w ZUS poprzez posyłanie dzieci o rok wcześniej do szkoły, to niech
spadają na śmietnik historii. Idiotyzmy z polską szkoła nie znają
granic. Poczynając od idiotycznej reformy na podstawówkę, gimnazjum
i liceum - przecież podział 8 lat podstawówki i 4 lub 5 lat szkoły
sredniej sprawdził się super. Mieliśmy jeden z najlepszych poziomów
nauczania. A terza co - dno kompletne. Teraz zamiast skończyć z
KRUS - tego PO nie ruszy bo Pawlak i PSL rozwalą koalicję, to
odbieramy dzieciom rok dzieciństwa, aby w ten sposób wydłużyć okres
składkowy o rok. Machlojka jest szyta grubymi nicmi. Druga sprawa to
wyż demograficzny - oczywiście rząd ani smaorządy nie przygotowały
się do zwiekszonego zapotrzebowania na miejsca w przedszkolu.
Trzecia kwestia, to program nauczania. Produkujemy analfabetów. To
co się dzieje w szkole to porażka. Że nie wspomnę o kadrze -
podnosimy im zarobki, a oni olewają pracę. Dbają tylko o to, aby
nabić kabzę na korepetycjach. Kolejna sprawa to wysyp dyslektyków i
innych "inwalidów" nie ćwiczących na WF. W moich czasach to był
matoł, a nie dyslektyk. Od kiedy to statystycznie wzrósł odsetek
dyslektyków? Za 3 błędy ortograficzne w wypracowaniu maturalnym
oblewało się maturę, a teraz.... Nawet nie ma obowiązkowej
matematyki, podobno ma być. Ciekawe na jakim poziomie.
Podsumowując - państwo ma gdzieś oświatę, łatwiej rządzić
ignorantami. takimi można manipulować stosując odpowiedni PR.

jaka szkoła podstawowa
witam, jetsem mamą sześciolatki, za rok idzie do pierwszej klasy. szukam
szkoły przyjaznej dziecku i na dodatek takiej w której moje dziecko zdobędzie
jakąś wiedzę i umiejętności, słyszałam ,że lepsze z wielu względów są szkoły
niepubliczne.biorę pod uwagę szkoły:na inżynierskiej(to edukacja), na
tuszyńskiej(szkoła europejska) i na deotymy (szkoła p.augustyniaka),może ktoś
ma ,lub miał dzieci w tych szkołach? a może inne propozycje? dzięki za pomoc
witch2000

Szkoły: z sześciolatkami damy radę
UWAGA RODZICE I NAUCZYCIELE! Uwaga Mamo!
Uwaga Tato!

Twoje dziecko dobrze czuje się w przedszkolu?
Niestety już niedługo to się zmieni!

Ministerstwo edukacji planuje rewolucyjna reformę. Już
za rok 1 września 2009r. ma się zacząć całkowita
likwidacja przedszkolnych zerówek. Sześciolatki będą
trafiać do szkoły, która zupełnie nie jest przystosowana do
potrzeb maluchów. A za dwa lata obowiązkiem szkolnym
mają zostać objęte pięciolatki!

Pani minister przekonuje, że w tak krótkim czasie
przygotuje szkoły w całej Polsce na przyjęcie malutkich
dzieci. Nie wierzysz w takie obietnice? Podobnie jak my
boisz się, że Twoje dziecko ucierpi na pospiesznie
wprowadzanych zmianach?

Podpisz się pod ogólnopolskim protestem rodziców. Sejm
jeszcze nie uchwalił reformy. Jeszcze jest czas, żeby
powstrzymać szkodliwe pomysły urzędników.

Wejdź na www. ratujmaluchy.pl

Nie pozwólmy eksperymentować na naszych dzieciach!

Nowy pomysł na zerówki
Brak mi sił na wszystkie "trafione" pomysły edukacyjne władz i
samorządowych i centralnych.

Pomysł i ministerstwa i p. Zewald jest w zarodku nietrafiony.
Czy p. kurator zastanowiła się czemu niektóre przedszkola są tak
bardzo oblegane?
W większości nie wynika to z "przeludnienia" przedszkolakami w danej
dzielnicy, a poziomem edukacji jaki prezentują owe przedszkola.

Poza tym o ile pamietam w szkołach powstały w tym roku dodatkowe
zerówki dla sześciolatków, które nie dostały się do przedszkola.

Szkoły nie były i nie sa przygotowane na przyjęcie małych dzieci. A
pisanie, że jedna lub druga szkoła jest doskonałym przykładem to
wprowadzanie w błąd nas wszystkich.
Jedna jaksółka wiosny nie czyni.
To robienie czegos na siłę kosztem małych dzieci.

Pani minister woli "bawić się" w swoje gierki z rodzicami
przedszkolaków.
To bardzo nieodpowiedzialne.

Nie jestesmy tak zorganizowani jak stoczniowcy czy górnicy.
I choć nie palimy opon przed kancelarią Premiera czy Sejmem, nie
urządzamy regularnych bitw z policją w tych miejscach, to jest nas
niewątpliwie znacznie więcej.
I trzeba się z nami rodzicami liczyć.

Uwaga rodzice i nauczyciele.
Uwaga Mamo!
Uwaga Tato!

Twoje dziecko dobrze czuje się w przedszkolu?
Niestety już niedługo to się zmieni!

Ministerstwo edukacji planuje rewolucyjna reformę. Już
za rok 1 września 2009r. ma się zacząć całkowita
likwidacja przedszkolnych zerówek. Sześciolatki będą
trafiać do szkoły, która zupełnie nie jest przystosowana do
potrzeb maluchów. A za dwa lata obowiązkiem szkolnym
mają zostać objęte pięciolatki!

Pani minister przekonuje, że w tak krótkim czasie
przygotuje szkoły w całej Polsce na przyjęcie malutkich
dzieci. Nie wierzysz w takie obietnice? Podobnie jak my
boisz się, że Twoje dziecko ucierpi na pospiesznie
wprowadzanych zmianach?

Podpisz się pod ogólnopolskim protestem rodziców. Sejm
jeszcze nie uchwalił reformy. Jeszcze jest czas, żeby
powstrzymać szkodliwe pomysły urzędników.

Wejdź na www. ratujmaluchy.pl

Nie pozwólmy eksperymentować na naszych dzieciach!

Uwaga Rodzice.
Uwaga Mamo!
Uwaga Tato!

Twoje dziecko dobrze czuje się w przedszkolu?
Niestety już niedługo to się zmieni!

Ministerstwo edukacji planuje rewolucyjna reformę. Już
za rok 1 września 2009r. ma się zacząć całkowita
likwidacja przedszkolnych zerówek. Sześciolatki będą
trafiać do szkoły, która zupełnie nie jest przystosowana do
potrzeb maluchów. A za dwa lata obowiązkiem szkolnym
mają zostać objęte pięciolatki!

Pani minister przekonuje, że w tak krótkim czasie
przygotuje szkoły w całej Polsce na przyjęcie malutkich
dzieci. Nie wierzysz w takie obietnice? Podobnie jak my
boisz się, że Twoje dziecko ucierpi na pospiesznie
wprowadzanych zmianach?

Podpisz się pod ogólnopolskim protestem rodziców. Sejm
jeszcze nie uchwalił reformy. Jeszcze jest czas, żeby
powstrzymać szkodliwe pomysły urzędników.

Wejdź na www. ratujmaluchy.pl

Nie pozwólmy eksperymentować na naszych dzieciach!

Sześciolatki do szkół? Nie teraz
Bardzo sie cieszę, że wygraliśmy tę batalię. Słyszałam na własne
uszy zapewnienia p. dyr. Szafran złożone publicznie w obecności
rodziców i radnych miejskich - z takich zapewnień zapewne już się
nie wycofa. Żal tylko że taka osoba kieruje wydziałem edukacji w
Łodzi!!! Nie ma nawet honoru żeby przeprosić za zamieszanie, które
sama spowodowała swoimi niemądrymi pomysłami. Winą obarczyła
oczywiście media! Szczyt...

Zerówki w podstawówkach
Stanowczo protestuję!!!!!!!!!!!!

Niech nasi "genialni" urzędnicy wybiorą sie po feriach do kilku
świetlic szkolnych i posiedzą tam sobie przez minimum dwie godziny.
Dowiedzą się wtedy, jaki hałas tam panuje i jak wygląda opieka nad
wszystkimi tymi dziećmi, które muszą czekac cały dzień na przyjście
rodziców!!!!!!!! My , rodzice mamy prawo oddawać swoje dzieci tam,
gdzie chcemy. jesli komuś pasuje oddawanie do szkoły - odda do
szkoły, bo np. nie pracuje w ciągu dnia lub dziecko może zostać
odebrane przez dziadkó. A wszyscy pracujący bez takiego
wsparcia "babciowo-dziadkowego" skazaliby swoje dzieci na
wielogodzinne pozstawianie dzieci w tym maglu szkolnym, jakim są
świetlice.

Sześciolatek wymaga jeszcze całodziennej opieki, panowie i panie
urzędniczki!!!!!!!!!! I organizowania mu zajęć dydaktyczno-
wychowawczych, a nie pozostawiania go samemu sobie do czasu
przyjścia mamusi czy tatusia po pracy.

Protestujmy drodzy rodzice sześciolatków! Piszmy listy protestacyjne
do Urzędu Miasta Wydziału edukacji, bo jest to chore, co chca nam
zafundować!!! Najpierw pozamykali mnóstwo przedszkoli i pozwalniali
mase nauczycieli, nie sprawdzając prognoz demograficznych, a teraz
szukają najprostszych sposobów na rozwiązanie... swojej - przykro mi
to mówić - głupoty.

sześciolatki w szkołach
Jestem pewna, że Wydział Edukacji zrobi co w jego mocy, żeby sześciolatki
przeszły do szkół, czy to do zerówek, czy do klas pierwszych. Szczególnie po
doświadczeniach ubiegłorocznego naboru, który skończył się dla urzędników
sromotną klęską, ponieważ rodzice sześciolatków pokazali figę z makiem i
pozostawili dzieci w przedszkolach. Taki wstyd, ale trzeba było przełknąć tę
żabę i wyciągnąć wnioski. Nowy nabór w kwietniu i tu już nie może być
niespodzianek, czas się wykazać. Na początek urzędnicy polecili dyrektorom
przedszkoli wywiesić plakaty promujące wcześniejsze rozpoczęcie edukacji
szkolnej. Jednym słowem koncepcja jest taka: sześciolatki pójdą do szkół a
nabór zrobią dyrektorzy i nauczyciele przedszkoli, dając rodzicom do
zrozumienia, że ich dzieciom nigdzie nie będzie tak dobrze jak właśnie w
szkołach. Bardzo sprytnie państwo urzędnicy. Proponuję, żeby pracownicy szkół
się w tym czasie przespali. Panie Człapiński powodzenia. Podobno chcieć to móc!

Bunt rodziców sześciolatków
Proszę Państwa
Podpisuję się pod każdym protestem, który ograniczy przechodzenie
sześciolatków do szkół, które nie są i nie będą przygotowane.
Pretekstem Wydziału Edukacji jest zbyt mała ilość miejsc w
przedszkolach, których liczba w ostatnich latach drastycznie spadła.
Tylko pogratulować pomysłów Panu Człapińskiemu!

Strona to świetny pomysł. Gratuluję i życzę sił do walki

Z wywiadu wynika jedna ważna dla nas rzecz:
"Chcemy też, by w przedszkolach była prowadzona diagnoza, czy dzieci
są gotowe do pójścia do szkoły. Jej wyniki będą dostępne dla
rodziców i to oni w pierwszych dwóch latach reformy zdecydują, czy
posłać dziecko do pierwszej klasy, czy lepiej jeszcze rok zaczekać. "

Innymi słowy wydział edukacji naszego miasta chcąc na siłę zabrać
sześciolatki do szkoły - mówiąc delikatnie - mija się z wytycznymi
Pani Minister.

polecam ludzi z Teatru STOP. Siedzibę ma w Koszalinie, ale swe edukacyjne
propozycje realizuje na terenie całego kraju. Ostatnio prezentuje świetny
program dla sześciolatków - ośmiolatków "NIEDYMEK". Spektakl profilaktyczny o
szkodliwości palenia papierosów. Widziałam go w Słupsku. Program dynamiczny,
zabawny z udziałem dzieci na scenie. Widać, że twórcy swobodnie poruszają się w
temacie szeroko pojmowanej edukacji. Szefem Teatru jest Mirosław Gliniecki.
Wiem, że wykłada też na Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku. Mail do
Teatru: teatrstop@pro.onet.pl
Kiedyś, dawno temu byłam z tym Teatrem na swój sposób związana, stąd obserwuję
nadal co robią. Jeżeli idzie o scenariusze, to wiem, że ich nie udostępniają.
Robią wspaniałe warsztaty dla nauczycieli, dla dzieci, dla młodzieży. Warto ich
poznać. Polecam...

Zerówka oczywiście jest tylko w przeszkolu prywatnym (naprzeciwko
szkoły 173).Państwowe nie prowadzą klas "0" ponieważ zepchnęły je do
szkół.
Problemem nie jest dojazd czy nie do Wesołej ale szczegóły inne.
1. Otóż autobus szkolny będzie jeździł o wyznaczonej godzinie do i
ze szkoły. Dowóż dzieci odbywał się będzie tylko poprzez
dostarczenie pociech do niego i odebranie ich. Innymi słowy nie ma
świetlicy w szkole 173 dla zerówkowiczów. Trzeba iśc na emeryturę
lub zatrudnic nianie aby o ustalonych godzinach mogła takie zlecenie
wykonać. Nie mówię tu już o spóźnieniach tegoż autobusu w zimę i
radościach z tym związanych.
2. Kto powiedział iż to rozwiązanie jest na rok. Otóż Pani Dyrektor
po początkowych obietnicach odesłania zerówkowiczów na rok wycofała
się z tej obietnicy. Prawdopodobnie za rok uzna iz lepiej zostawic
przyszłych pierszaków w Wesołej niż ściągać ich do SM a wysyłać
nowych zerówkowiczów.
Dodam tylko iż jestem ojcem sześciolatka, którego zapisałem do "0" w
przedszkolu, o którym wspomniałem na początku. Ze zgrozą patrzę na
pomysły dotyczące poprawy edukacji na osiedlu. Jestem również
szczęśliwym tatą, którego córka chodzi już do szkoły 173 oraz
kolejnego syna, dla którego znalazłem miejsce również we wspomnianym
przedszkolu (nie muszę dodawać iż dla niego nie było miejsca w
przedszkolu państwowym)

Co do stron to nie wiem, a miał już bilans sześciolatka ? Jest przed zerówką ?
Bo po zerówce powinien dostać taki opis, no i można też potem pogłębić temat z
lekarzem co do rozwoju psycho-fizycznego a z wychowawcą zerówkowym
intelektualnego. Aha chyba jest jeszcze jakis wykaz co dzieci muszą "umieć"
przed pójściem do 1-szej klasy (spoko niezbyt dużo). Poszukaj na stronach
oświatowo-edukacyjnych.

Pozdrawiam

Książki edukacyjne dla 5-6L !!! Bardzo fajne .
Sprzedam tanio mam 3 zestawy naprawde fajne NOWOŚĆ
5 pozycji
Kazda po 60 stron !!!
Zestaw edukacyjny dla 5-6 latkow
Towar jest nowy.Przygotowuje do klasy "0"

Każda ksiązka
FORMATU A4 60 kolorowych STRON !!! Sprzedam komplet za 15 zł + wysyłka 9

Prosze pisać na priw !!!! Zdjęcia wyśle na priw

Ja i Litery
czytanka sześciolatka
Ja i liczby
Poznajemy rysujemy cz1
Poznajemy rysujemy cz2
POZDRAWIAM !!!!

No i to jest właśnie przerażające. Opisałeś na początku postu piękne założenia.
Niestety w polskiej szkole jest, jak jest i faktycznie,dziecko zetknie się od
małego nie tylko z beznadziejnie brutalnym światem kolegów od wiele starszych,
zupełnie nieprzystającym do możliwości intelektualnych takiego szesciolatka, ale
od małego już nabawi się fobii szkolnej, powodowanej przez ograniczający system
edukacji. Zamiast przez zabawę do nauki, otworzą mu się drzwi do kompleksów
nauczycielek i górnolotnych fantazji ich przełożonych,które nie znajdą żadnego
przełożenia na rzeczywistość. Uważam,że to prosta droga do okaleczenia kolejnego
pokolenia.

Mam wrażenie, że Panie w Ministerstwie koniecznie i szybko chcą się wykazać
jakimś dokonaniem, ewentualnie pomysłem, choćby nieprzemyślanym, no i zamiast
rozwiązywać naprawdę bolesne i nabrzmiałe problemy edukacji, wolą narobić
zamętu sześćiolatkami. Zapewne w naszym Ministerstwie większość specjalistów to
właśnie Ci od przedszkoli.

szkoła dla sześciolatków
Czy to prawda, że od rocznika 2009/2010 mogą iść do pierwszej klasy
sześciolatki, na początek te, których rodzice chcą a od 2011 wszystkie
sześciolatki do szkoły a pięciolatki będą podlegać obowiązkowemu przygotowaniu
do szkoły? Znalazłam wywiad z minister edukacji narodowej panią Katarzyną Hall
o tym mówiący. Jednak w szkole mojego syna nic na ten temat nie wiedzą. Czy to
jeszcze jest tylko projekt, czy rzeczywistość?

Sześciolatki w SP nr 203 ul. Skorupki
Witamy,
Jesteśmy rodzicami sześciolatki :) przeprowadziliśmy rozmowy z
dyrekcją oraz nauczycielami kilku szkół w Warszawie, z których
wynika, że program, który nasze dzieci będą realizowały od września
w zerówce jest praktycznie powtórzeniem programu III grupy
przedszkola :( natomiast w klasie pierwszej będzie to program
obecnych zerówek. W związku z drastycznym w naszym odczuciu
obniżeniem poziomu (ramy programowe udostępnione są na stronach MEN
pod adresem www.reformaprogramowa.men.gov.pl) prosimy o
kontakt na priv rodziców zainteresowanych stworzeniem klasy
pierwszej w SP nr 203 tylko dla dzieci sześcioletnich. Istnieje
możliwość utworzenia takiej klasy. Sprawa jest warta przemyślenia
dla rodziców, którzy obawiają się o edukację swoich pociech i to nie
tylko w zerówce, ale również potem w pierwszej klasie (w której
zapewne w części dojdą dzieci z rocznika 2004). Wiemy, że w
niektórych szkołach powstają już takie klasy i jesteśmy przekonani,
że nasze dzieci również poradzą sobie z nowym programem pierwszej
klasy. Jeśli obawiacie się o dojrzałość szkolną Waszych dzieci (lub
dzieci urodzone są w drugiej połowie roku 2003), można - tak jak my
to zrobiliśmy - zasięgnąć opinii w poradni psychologiczno-
pedagogicznej.
Decyzja nie jest na pewno prosta, ale warto ją przemyśleć. Czekamy
na Wasze spostrzeżenia :)

dodaj edukację
Hall idzie jak spychacz
"- Nowy program dla sześciolatków łamie podstawowe prawo dziecka do naturalnego
rozwoju." -
wyborcza.pl/1,75515,6102907,Jak_trudno_trzymac_pioro.html?as=2&ias=2&startsz=x

Mój syn w czerwcu skończył 6 lat. Potrafi drukowanymi literemi napisać imię i
nazwisko. Lubi bawić się cyferkami czyli na konkretech dodaje i odejmuje w
zakresie dziesięciu. I to wszystko uważam że nie należy szaleć z przyspieszoną
edukacją dziecka. Przecież sześciolatki podczes chodzenia do "zerowki" mają
przygotować się do pierwszej klasy co też wcale nie oznacza, że nauczą się
czytać i pisać.

milka_milka napisała:

> A wszystko nie z dbałości o dzieci, tylko o nauczycieli, żeby ich więcej pracę
> miało. Ach, ta walka o elektorat!
> A sześciolatki w pierwszej klasie to bzdura. Ciekawe, że jak zwykle nikt nawet
> nie pomyslał, aby zapytać o zdanie rodziców.
Bo niestety rodzice nie są ekspertami w dziedzinie edukacji.
Zaś podejście, że wcześniejsza edukacja dzieci to z dbałości o nauczycieli, to typowe polskie dopatrywanie się we wszystkim jakichś machlojek, po co?

Nina ma 5 lat i jest w zerówce, ale nadal w budynku przedszkolnym. Być może w
przyszłym roku pójdzie do szkoły, ale decyzji jeszcze ostatecznie nie
podjęliśmy. Zresztą temat szkoły spędza nam ostatnio sen z powiek, bo żadna nie
wydaje się być odpowiednia :(

Ale wracając do tematu - rzeczywiście wiele szkół nie jest przygotowanych na
przyjęcie takich małych dzieci, szczególnie dużych szkół państwowych, gdzie
klasy czasami przekraczają 30 dzieci, a niejednokrotnie w tym samym budynku
biegają po korytarzach gimnazjaliści. W takim otoczeniu sześciolatek ma prawo
czuć się zagubiony, choć oczywiście nie musi. Myślę, że problem leży również w
zmianach programowych - obecnie panuje w tej kwestii duży bałagan. Jedne szkoły
radzą sobie z tym lepiej, inne gorzej.

Nie zgodzę się natomiast z opinią, że jeśli nasze dzieci pójdą rok wcześniej do
szkoły, to lepiej poradzą sobie w przyszłości ze znalezieniem pracy etc. Mówimy
tutaj o JEDNYM roku. Jeden rok nie zaważy na karierze dziecka. Dużo ważniejszym
zagadnieniem wydaje mi się znalezieniem odpowiedniej placówki niż kwestia, w
jakim wieku dziecko zacznie szkolną edukację. W dobrej szkole dziecko nie tylko
szybciej się uczy, ale też czuje się szczęśliwe, doceniane, rozumiane. Takie
dziecko chce i lubi chodzić do szkoły, a to moim zdaniem jest właśnie klucz do
osiągnięcia sukcesu.

A swoją drogą mam pytanie do Warszawianek - w jakich szkołach macie dzieci? Czy
możecie polecić jakieś fajne szkoły w stolicy?

Dzięki za wszelkie opinie.
Pozdrawiam :)
e-millie

Ona niestety nie tylko posprzątać nie potrafi ale wprowadza dalsze
bzdury i to dużo gorsze w swojej konsekwencji jak np. połączenie
szesciolatków bez zerówek i siedmiolatków po zerówkach w jednej
klasie ze wspólnym programem naucznia, którego oczywiście jeszcze
nie ma, a jak jakiś będzie to będzie krzywdził albo młodsze albo
starsze dzieci. Przy tym pomyśle mundurki to pikuś i wierzcie, ze
pomimo, że też mi sie nie podobają to już machnęłabym na nie ręką,
gdyby tylko moje dziecko nie musiało zaczynac edukacji w tłumie
dzieci z 2002 i 2003 roku.

No to złe wrażenie odnosisz. 2003 rocznik czyli obecne pięciolatki
mają pójść do pierwszej klasy w 2009 jako sześciolatki bez zerówki
razem z siedmiolatkami po zerówce. Taki wspaniały start będą miały
dzieciaki z pierwszego kwartału 2003. To się nazywa zdaniem MEN-u
wyrównywanie szans. Kpina i żenada i bezmyślność i olewanie
dzieci.Szkoły nieprzygotowane, dzieciaki bez zerówek, programu nie
ma ( książki trzeba wydrukować), nauczyciele zdezorientowani ale
dawaj zaczynamy, do Europy! Tylko z czym do Europy pytam??? I hurra,
bo jakoś to będzie, się przemęczą pierwsze roczniki a dalej to z
górki, a jaki sukces odtrąbią jak to edukacja polska za Europą
podąża.
Polecam stronę: www.forumrodzicow.pl/aktualnosci/ i dopisanie
sie do protestu, bo jeszcze mamy szanse na powstrzymanie debilnego
pomysłu.

Oczywiście, że nie tylko edukacji to dotyczy -tyle, że temat
edukacji i ta durna reforma z sześciolatkami jest aktualnie memu
sercu najbliższy. Gdybym w równym stopniu angazowała się w inne
tematy to już bym dawno z nerwów spłonęła. Więc za granicę
młodzieży, pracować ku chwale innej ojczyzny- bo ta coś nie potrafi
się ogarnąć, choć już powinna.

to jest wlasnie pseudoliberalizm PO
PO uchodzi za liberalna partie, krzyczy wszedzie jaka ona jest liberalna
a tu jedzie ordynarnie komuna.

dla ciekawych tak wyglada stanowisko partii prawdziwie liberalnej w sprawie

Unia Polityki Realnej uważa, że tylko rodzice mają prawo decydować o wysłaniu
sześciolatka do szkoły i domaga się wolności wyboru dla rodziców. W dzień
nauczyciela UPR organizuje demonstracje w całej Polsce

UPR apeluje do minister edukacji Katarzyny Hall o dokonanie zmian w projekcie
reformy oświaty, które wyeliminują przepisy dotyczące przymusu szkolnego dla
sześciolatków i przedszkolnego dla pięciolatków. „Protest społeczny jest na tyle
duży, że jest nadzieja na opamiętanie się rządu i wycofanie się z tego pomysłu”
- mówi Bolesław Witczak, Prezes Unii Polityki Realnej i dodaje: „Jeśli rodzice
nie chcą posyłać sześciolatka do szkoły, to nie wyobrażam sobie, żeby państwo na
siłę wyciągało takie dziecko z domu”.

Projekt rządowy przewiduje, że do 2011 roku o tym, czy 6-latek rozpocznie
edukację, mają decydować rodzice, ale później będzie to już przymusowe. UPR
uważa, że pomysł odgórnego decydowania o obniżeniu wieku szkolnego jest
niebezpiecznym precedensem na przyszłość.

jest roznica jak widac.

prawdziwy liberalizm to WOLNSOC WYBORU

Koszty reformy oświaty będą większe niz PO sądziło

"Błąd w reformie oświaty wskazał Związek Gmin Wiejskich, a jego
skutki poniosą dzieci urodzone w latach 2004-2006. Będą się bowiem
dwa razy uczyć tego samego. Błąd popełniono przy pośpiesznie
zmienianych zapisach ustawy dotyczącej zmian w szkolnictwie
podstawowym, dotyczącym zerówek i obowiązkowej edukacji dla
sześciolatków."

Czyli trzeba będzie dwa razy komuś zaplacić za to samo.

Te profesjonalne kadry PO to jedna wielka kpina. NIC do końca dobrze
nie zrobią. I na pewno nie poniosą odpowiedzialności.

Ciężkie życie pierwszaków
Nie ma już Ali, która ma Asa, ludzików z kasztanów i wesołych zabaw pod
czujnym okiem Kochanej Pani. Dziś szkoła oznacza dla pierwszoklasistów cieżką
pracę, stres i łzy .
Minął miesiąc od rozpoczecia roku szkolnego, a rodzice na zebraniach
rodzicielskich już dostają reprymendę, że niewystarczająco przygotowali swoje
pierwszaki do nauki w szkole, zauważają autorki artykułu.
Pierwszaki uśmiałyby się na widok starego egzemplarza z Asem i Alą. Wielu z
nich poznało już "Harry'ego Pottera" i "W pustyni i w puszczy". Czytają
płynnie, obsługują komputer a zamiast opowiadania bajek, malowania palcami i
szukania literek ślęczą godzinami nad działaniami matematycznymi.

Na dodatek szalejący, nadambitni rodzice żądają od nauczycieli, by ci jeszcze
mocniej dokręcali śrubę. I tak po szkole zaczyna się praca na drugi etat.
Sześciolatki i siedmiolatki odrabiają przydługie prace domowe, oglądają
edukacyjne filmy na video, czytają kolejne książki i chodzą na prywatne
lekcje.

media.wp.pl/kat,8174,wid,8542840,wiadomosc.html?rfbawp=1160463211.772
no nie wiem...które to szkoły testowały autorki ? Chociaż sama się
dowiedziałam co to jest sukulent i kserofit jak sprawdzałam swego czasu
zadanie z przyrody córki bedącej w 3 klasie szkoły podstwawowej ;))

Dali na swiatynie, czy dadza na leczenie zebow ?
87 proc. sześciolatków ma próchnicę. Nim dorosną, połowa straci co najmniej
jeden prawdziwy ząb. Do emerytury wypadną im wszystkie!
(..)

Najgorzej jest w Kujawsko-Pomorskiem, Mazowieckiem i Dolnośląskiem: na 100
sześciolatków tylko sześć ma zdrowe zęby. Wszystko przez słabość do słodyczy
i gazowanych napojów, niechęć do wizyt u dentysty, a także - niestety -
często brak pieniędzy na leczenie.
Nieleczona próchnica prowadzi do poważnych schorzeń: reumatyzmu, zapalenia
mięśnia sercowego, nerek, tęczówki oka czy żył.

Jak uchronić nasze dzieci przed chorobą? Dentyści mają pomysł tak prosty i
znany, że aż trudno uwierzyć, że rząd o nim zapomniał. Po pierwsze: filmy
edukacyjne inauka szczotkowania w szkołach i przedszkolach pod okiem
nauczycieli. Po drugie: ułatwić dzieciom darmową opiekę dentystyczną -
przywrócić gabinety dentystyczne w szkołach. Po trzecie: "szczotkowe" dla
najuboższych - fundować wielodzietnym rodzinom szczoteczki i pastę z
fluorem. - To byłoby takie kolejne "becikowe" -podpowiada prof. Maria
Wierzbicka z warszawskiej Akademii Medycznej.
www.nowydzien.pl/nowydzien/1,70091,3168867.html
jezeli polski rzad,ktory daje miliardy na KK nie ma pieniedzy na leczenie
wladsnych obywateli to jest to rzad zdrajcow.

Nowe podręczniki, czyli jak sprzedać kota w worku
To skandal, żeby w czasach kryzysu kiedy upadają fabryki dające
pracę całym miastom minister edukacji zmuszała rodziców dzieci
wszystkich klas do zakupu nowych podreczników! Ta pani nie mysli o
zwykłych rodzicach, tylko o tych , którzy posyłają dzieci do
prywatnych szkół, takich jak ona zakladała w Gdańsku. Państwo nie ma
pieniądzy na sześciolatki w pierwszej klasie, na dotacje do
przedszkoli- ale rodzice muszą je mieć. Skandal i tyle.

Prywatyzacja edukacji według PO
Rzady PO to nie tyko prywatyzacja służby zdrowia,ale także oswiaty.
Pani minister Hall wszelkie problemy rozwiaże poprzez szkoly
prywatne. W tym kierunku idą zmiany prawa oświatowego.Oświata
publiczna ma byc na niskim poziomie dla biednych. Rodziny o
aspiracjach edukacyjnych beda musiały placic wysokie czesne.
Wtłoczenie sześciolatków do szkół to efekt braku przedszkoli a nie
żadna reforma.Nie ma pieniedzy na przedszkola co bylo widoczne przy
zapisach ,ile brakowalo miejsc dla przedszkolaków.
Likwidacja kuratoriów ma ułatwic likwidacje szkół bądz ich
przejecie w rece prywatne.Dzisiaj protesty rodziców i brak zgody
kuratora to jeszcze uniemozliwiaja.
Przygotowywana reforma programów nauczania wzorowana na
amerykanskich obnizy poziom kształcenia w polskich szkołach
publicznych.
Wszelki wysiłek polskich nauczycieli by ratowac poziom edukacji
jest skutecznie blokowany poprzez ogranicznie jego pozycji w
szkole ,jak także degradowanie go pod wzgłędem finansowym

Podstawą programową w przedszkola
Prywatyzacja edukacji według PO
Rzady PO to nie tyko prywatyzacja służby zdrowia,ale także
oswiaty. Pani minister Hall wszelkie problemy rozwiaże poprzez
szkoly prywatne. W tym kierunku idą zmiany prawa
oświatowego.Oświata publiczna ma byc na niskim poziomie dla
biednych. Rodziny o aspiracjach edukacyjnych beda musiały placic
wysokie czesne.
Wtłoczenie sześciolatków do szkół to efekt braku przedszkoli a nie
żadna reforma.Nie ma pieniedzy na przedszkola co bylo widoczne przy
zapisach ,ile brakowalo miejsc dla przedszkolaków.
Likwidacja kuratoriów ma ułatwic likwidacje szkół bądz ich
przejecie w rece prywatne.Dzisiaj protesty rodziców i brak zgody
kuratora to jeszcze uniemozliwiaja.
Przygotowywana reforma programów nauczania wzorowana na
amerykanskich obnizy poziom kształcenia w polskich szkołach
publicznych.
Wszelki wysiłek polskich nauczycieli by ratowac poziom edukacji
jest skutecznie blokowany poprzez ogranicznie jego pozycji w
szkole ,jak także degradowanie go pod wzgłędem finansowym.
nauczyciel po studiach otrzymuje brutto obecnie 1380zł

m25m52 napisał: "w Stanach wiele ludzi od dziecka jest uczonych, ze powinno sie
byc milym, nawet jesli nie ma sie na to ochoty."

W Stanach to jest OBOWIAZKOWA edukacja. PRZED rozpoczeciem nauki czytania i
pisania uczy sie szesciolatkow obowiazkowo "social behavior". Ci ktorzy maja z
tym klopoty otrzymuja dodatkowe zajecia. Pisze to na podstawie moich
doswiadczen rodzinnych. Mozliwe, ze taka edukacja nieciekawie wyglada w "inner
city", ale szkoly na prowincji i prywatne szkoly klada na te sprawe bardzo duzy
nacisk i "stosunki spoleczne" wchodza w sklad wszystkich programow szkolnych.

To nie tylko kwestia przygotowania sal i sanitariatów... dzieci korzystają
przecież z normalnego domowego sprzętu... to jest problem odnalezienia się
sześciolatka w wielkiej szkole... w szkole w której tylko kilka godzin ma
zorganizowane zajęcia a później świetlica - poczekalnia bo przecież nie klucz
na szyi....
Przedszkole doskonale opiekuje się naszymi dziećmi ucząc i jednocześnie
zapewniając edukację...
Przeniesienie punku ciężkości na wygląd szkoły zamiast pokazać ofertę nuczania,
opieki, podejścia do dziecka jest mało poważne...

W naszym przedszklolu rodzice walczą o zerówkę. Zdajemy sobie sprawę że
prawdopodobnie przegramy. Może jednak, jeśli nie zerówkę w przedszkolu to
wywalczymy takie warunki, byśmy bez strachu i ze spokojnym sumieniem, że nie
krzywdzimy dziecka, posłali sześciolatka do szkoły.

Rodzice dzieci z likwidowanych zerówek - pokażcie się!!!

Komuna i głupota wraca !!!!!!!!!!
„Do Unii też należeć chcę,
to drugi dom, więc cieszę się.
Dwa domy mam, tak bliskie mi,
w jednym chcę żyć, w drugim chcę być"

To nie jaja. To prawdziwy wierszyk jakiego mają się uczyć polskie
sześciolatki. Unijną propagandę zaleca Ministerstwo Edukacji Narodowej w
podręczniku do zerówek „Nasza klasa".

A mówiłem by propagandzistów z okresu komuny wysłać na przymusową emeryturę a
nie zatrudniać w Ministerstwie Oświaty czy kuratoriach.
Nie posłuchali i teraz mają porutę.

Swoja drogą - nie zauważyli, że za komuny takie wierszyki odnosiły przeciwny
skutek.

Rodzice odkryli "pułapkę" w reformie edukacji i pr
Może kogos zainteresuje:

Rodzice odkryli "pułapkę" w reformie edukacji i przepisują dzieci do szkół

"Gazeta Wyborcza": Rodzice, którzy wybrali dla swych sześcioletnich dzieci przedszkole zamiast szkoły, właśnie odkryli, że ich pociechy w zerówce nie będą się uczyć czytać ani pisać. Niektórzy już przepisują maluchy do szkoły.
Wszystkiemu - choć niechcący - winien resort edukacji narodowej, który nie liczył się z gremialnym protestem rodziców, chcących swym pociechom przedłużyć dzieciństwo. Ministerstwo założyło, że sześciolatki w szkole podejmą naukę czytania i pisania, a przedszkola będą kończyć pięciolatki, bez tej umiejętności.
Bliska jest więc teraz taka sytuacja, że sześciolatka pozostawiona w zerówce w przedszkolu, pójdzie do szkoły jako siedmiolatka, bez podstaw czytania i pisania, a jej koleżanka z podwórka, którą rodzice w wieku sześciu lat posłali do szkoły, z tego tylko tytułu wyprzedzi swą przyjaciółkę o cały rok poznawania zasad czytania i pisania.

za
wiadomosci.onet.pl/1992056,11,item.html

Słoneczka,
po co ta panika. U nas w Pruszkowie nie ma czegoś takiego jak
reforma edukacji. A przynajmniej w Sp. nr 2 gdzie sprawdziłam
osobiście. Nie ma klas dla 6-cio latków, przyjmowane są tylko
siedmiolatki zgodnie ze starym programem. Nie wiem czy jakiś
sześciolat się załapał do 1 klasy. Nie ma miejsc.
Sześciolaty idą do zerówki i będą uczyć się ze starych (czyli
dobrych) podręczników dla zerówki napisanych zgodnie ze starą
podstawą programową - czyli nie będą marnować czasu.
Nie zmienia to jednak faktu, że szkoła ta jest zupełnie nieprzyjazna
sześciolatkom, nie ma najmniejszego nawet placu zabaw, mimo że za
płotem stoi przedszkole z olbrzymim, pięknym, cienistym placem
zabaw.
Tak jest w praktyce.

Ale o co pytasz? Czy będzie tłok, no będzie, a jak ma nie być jak
zerówki w przedszkolach likwidują... Więc jeśli teraz jest 25 w
klasach na 2 zmiany to będzie albo 3 cia zmiana albo po 30 w klasach.
Ale tak zdaniem pani Lipszyc - dyr biura edukacji w Warszawie
wygląda niż w warszawskich szkołach. Ręce opadają i już mi się nie
chce dyskutować na te tematy, trzeba to będzie jakoś przetrwać, bo
szkół nowych nie widzę. Kasy na poprawę warunków też nie będzie. Ale
za to będziemy dumni z tego, że sześciolatki w Polsce chodzą do
szkoły - tak jak w Europie - szkoda tylko, że szkola polska taka
mało europejska...szanowna minister przedstawi z dumą swoje
statystyki obwieszczając sukces, cokolwiek się nie wydarzy to będzie
sukces z pewnością.

Z całą pewnością zostawić.
Z moją córką też była podobna sytuacja. W naszym przedszkolu są
grupy mieszane (tj. od 3 do 6 lat), ale na zajęciach edukacyjnych
dzieci są oczywiście dzielone na grupy wiekowe. Córka również poszła
wcześniej do przedszkola i dlatego w następnym roku była w czasie
zajęć dydaktycznych przydzielana już do swojego rocznika. No i co?
Nadal najbardziej zżyta była z dziećmi z dawnej grupy, z nimi się
bawiła, edukacyjnie również stała znacznie wyżej niż dziewczynki z
jej rocznika. Teraz córka ma sześć lat i - od września jako
sześciolatek idzie do pierwszej klasy. Razem z przyjaciółkami z
grupy wyżej. Po prostu okazało się, że edukacyjnie i rozwojowo mała
jest na poziomie dzieci starszych.
Dlatego myśle, że jeżeli Twoja córka radzi sobie w tamtej grupie, to
warto ją zostawić.

Mój syn idzie od września do przedszkolnej zerowki. Teraz jest jeszcze w grupie
pięciolatków. W mijającym roku "przedszkolnym" już pisali literki uczyli się
cyferek i działań. Pracowali na podręcznikach MAC Edukacja. Aktualne
sześciolatki uczyły się dalej czytania i pisania. panie w grupie syna zakładają,
że jak w ubiegłych latach także i ta grupa do połowy przyszłego roku
przedszkolnego będzie czytać. I pisać. Mnie się podoba - wszystko było
wprowadzane stopniowo, nic na siłę, w ciekawy sposób. Syn dodaje i odejmuje w
zakresie 1 - 20, czyta i pisze proste wyrazy, umie dzielić na sylaby, zaznaczyć
głoski, dobrać rymy.
Liczę, że to się nie zmieni i panie zapewniają, że w zerówce będzie pisanie i
czytanie.

Przecież ciągle są dzieci,które do zerowek nie chodzą... to one nie
są przyjmowane do szkoły? Teraz przyjmowane były sześciolatki bez
zerówek tylko wola rodziców się tutaj liczyła, więc nie bardzo wiem
na jakiej zasadzie ma być badany siedmiolatek?
W większosci przedszkoli obijają się na dywanie i kiszą w dusznym
pomieszczeniu ( ale w grupie fakt ).
Nie bardzo rozumiem problem dyrekcji, a Ty się nie przejmuj
Być może w przyszłym roku będzie chorować mniej choć moja córka po
pełnej edukacji przedszkolnej najbardziej choruje w ostatnim roku,
więc różnie to bywa z tym wychorowaniem...

- W ubiegłym roku, lekceważąc protesty, władze Warszawy zlikwidowały
większość zerówek przedszkolnych. Mimo to 90% rodziców nie posłało
dzieci do 1 klas.
- Teraz ratusz prowadzi kampanię zachęcającą by do 1 klas posłać
sześciolatki.
Władze zakładają, że do szkół powinno trafić we wrześniu aż 40%
dzieci z rocznika 2004.

- Na dzieci w zerówce samorząd nie otrzymuje subwencji od państwa.
Więc każde dziecko w 1 klasie będzie oszczędnością dla budżetu
gminy. Warszawa w tym roku ma poważne problemy finansowe, wydatki na
szkoły zostały drastycznie ograniczone czytaj. Stąd zapewne pomysł
by zaoszczędzić m.in. na edukacji sześciolatków.

warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,7340949,Kryzys_zaglada_do_szkol___braknie_nawet_na_pensje_.html

"Jaka subwencja na sześciolatka?

Sześciolatki powinny w końcu zostać objęte subwencją oświatową - uważają
samorządowcy komentując pomysł wprowadzenia obowiązku szkolnego od szóstego roku
życia.

Jak zapowiedziała minister edukacji Katarzyna Hall już od września 2008 r. do
szkoły pójdą pierwsze sześciolatki. Dzieci będą jeszcze uczyć się według
programów dla siedmiolatków i dlatego rodzice mają decydować, czy puścić dziecko
do szkoły. Nauka w szkołach dla sześciolatków ma być obligatoryjna od 1 września
2011 r.

Dla samorządów najważniejszą sprawą będzie pytanie o sposób naliczania subwencji
oświatowej dla zreformowanych podstawówek."

Źródło :www.literka.pl/news-23176.html

Mumio w obronie sześciolatków
Obłuda i cynizm POpaprańców nie mają granic.
PO udaje tylko, że chodzi o lepsze edukowanie polskiej młodzieży.
Wiadomo, i tego wcale się nie kryje, że chodzi o dodatkowy rocznik
Polaków majacy płacić haracz na ZUS oraz na Fundusze Emerytalne,
czyli sponsorów POpaprańców. Budżet kraju się sypie, ZUS bankrutuje
i o to tylko chodzi, nie żadna tam edukację. Tak jakby nie mozna
było dzieciaków edukować już w przedszkolach.
Rząd PO postepuje jak typowy rząd totalitarny, wie lepiej od
rodziców co jest najkorzystniejsze dla ich dzieci

Jak kaczka doopą w sos.
Albo w jej de nos!

Może program oszczędnościowy.
Skoro czas jest kryzysowy.
Nie słyszała żadna matka.
Aby dał coś na sześciolatka.
Żeby nie dać, zgłosił weto.
Więc obalić trzeba przeto.
Ale ten bizantyjski dwór.
Skansen ambicji, czarny stwór.
By zaoszczędzone miliony.
Wydać na cel wytyczony.
Przydatny dla populacji.
Dla edukacji nacji.
Potrzeba kontaktów dziecku.
By nie durniało na zapiecku.
By opiekunka miała pracę.
Splendory przeznaczyć na płacę.

Sześciolatki do I klasy? Rodzice mówią nie
Na czym właściwie zależy posłom, że chcą przeforsować tę ustawę?
Dysponują najnowszymi odkryciami w zakresie edukacji wczesnoszkolnej
czy raczej są mylnego przekonania, że wprowadzając w życie wątpliwej
jakości ustawę zagwarantują sobie stołki na przyszłą kadencję?

Na czym zależy rodzicom, którzy chcą posłać malucha bez dłuższego,
regularnego obycia dziecka wśród rówieśników wprost do szkoły?
Geniuszy chcą ze swoich dzieci zrobić na siłę czy co?

W 100% popieram wypowiedź wcześniejszego gościa portalu. Jestem nauczycielką
własnie na wsi i często zjęcia w klasie nie były by możliwe do przeprowadzenia
gdybym nie przyniosła wielu dzieciom :kartonu, nożyczek , papieru kolorowego
itp., Aby badać dzieci trzeba im najpierw stworzyć godziwe warunki rozwoju a
nie stawiać rodziców w sytuacji czy kupić do domu chleb czy też blok? Kto jest
temu winien , że rodzice wielu polskich sześciolatków nie stać na zakup
książeczek i innych edukacyjnych pomocy. Uważam, że badania te i tak nie oddadzą
pełnego obrazu dziecka. 6 - latek z wielu powodów może zadanie z testu wykonać
nieprawidłowo. To jeszcze małe dziecko. Może zastanowić się lepiej nad właściwą
organizacją naszego systemu oświaty- ciągle brakuje pieniędzy na wszystko!!!!!!

Cytat Zgadzam się z tobą w 100% dziciak w tym wieku do niczego tak
naprawde z sensem komputera nie urzyje bo najczesciej nie umie.  

Pozwolę się nie zgodzić.
Mój sześciolatek doskonale sobie radzi z wyszukiwaniem potrzebnych mu informacji w google (filtry mamy pozakładane). W tym momencie szuka głównie info na temat bestii fantasy, typów uzbrojenia itp., niemniej ostatnio zapałał chęcią wiedzy i guglał w poszukiwaniu, kim byli Sokrates i Archimedes. Oraz w temacie "dlaczego jak nurkuję, to woda mnie podnosi do góry". Geniuszem (chyba) nie jest. Jest aspergerykiem .

Poza tym w wieku 8 lat komputer może służyć również do rozrywki (ale rozumiem, że w opinii większości forumowiczów gry komputerowe to zło wcielone i przybytek szatana, a liczy się jedynie rozrywka rozwijająca i edukacyjna).
Zresztą, komputer to nie tylko nauka i rozrywka. 8-latek może już bez większych problemów tworzyć np. proste animacje we Flashu. Pierwsze w życiu spotkanie mojego syna z flashem zaowocowało tak: ;-D ;-D ;-D ;-D
smonightwood.blox.pl/resource/smocio.swf
Zgadzam się co do tego, że nie opłaca się kupować taniego laptopa i że lepiej nabyć sprzęt stacjonarny (właściwie całkiem dobry - jak dla 8-latka - można złożyć już za 2-3 tys, ładować w pamięć i grafikę, nie nabierać się na marketowe składaki). Ewentualnie poszukać czegoś w sprzęcie poleasingowym - tyle, że tu też przeważnie są wystawiane komputery z założenia biurowe, rzadko się zdarza coś z w miarę sensowną grafiką.

Na pewno nie jest tak że
> pięciolatki trafia do szkół bo w MEN powtarzaja jak mantrę
> hasło "sześciolatki do szkół" a nie "pięciolatki".

Na pewno to Hall jest ministrewm edukacji w tej chwili a cała reszta
to już nie jest "na pewno"
To jest teoria, a praktyka będzie inna. Wszyscy obiecywali różne
fajne rzeczy, minister, burmistrzowie gmin, dyrektorzy szkoł ( ci -
bo musieli ) a teraz wygląda to tak, ze w Warszawie w dzielnicy
gdzie zlikwidowano część zerówek przedszkolnych, dzieci z zerówki
szkolnej mają przerwę obiadową razem z całą resztą i najpierw stoją
w kolejce po numerek, potem po obiad z numerkiem a potem z tacą
próbują przecisnąć się między resztą starszych dzieci. W toaletach
brak mydła i papieru toaletowego.
Zerówki też pracują na zmiany a tego również "na pewno" miało nie
być, a w ogóle to miało być "identycznie" jak w przedszkolu... To
wszystko słyszałam od minister, dyrektor biura edukacji w Warszawie
i burmistrza... A jest jak jest... i będzie jak będzie. I w
żadne "na pewno" zapewnienia nie wierzę... i obawiam się, że czasami
pięciolatki trafią do szkół, ale tego minister nie przewidziała,
zresztą mało ją to interesuje...
Teraz cały rok będą robili rodzicom pranie mózgów i wmawiali, że w
szkole jest super, żeby za rok ogłosić sukces...

Dlaczego nie posłałabym sześciolatka do szkoły:
Wczoraj, a właściwie dziś, mój siedmiolatek zaczął edukację w szkole
podstawowej - publicznej. Okazało się , że:
1. jako jedyna klasa - jego klasa będzie chodziła na popołudnie, bo w
remontowanej właśnie szkole zabrakło jednej sali.
2. jego tornister ważył dziś 4 kg (religia, angielski, nauczanie zintegrowane,
śniadanie, piórnik). Książek nie może dziecko zostawić w szkole, bo nie ma
szafek, a z resztą książki są potrzebne do zadań DOMOWYCH w domu
3. jako dziecko rodziców pracujących (naprawdę musimy) będzie spędzał w szkole
9 godzin (chyba, ze znajdę kogoś, kto go odbierze - oczywiście zatrudnię taką
panią legalnie)
4. nie może jeść obiadów, bo ma silną alergię na mleko i jego przetwory oraz
kilka innych produktów - stołówka nie przewiduje takiej opcji (tu akurat się
nie dziwię)

Wiec niech mi pani Minister Edukacji nie wpiera, że ja jestem nadopiekuńcza i
dlatego nie posyłam sześciolatka do szkoły.

Dodam, że mieszkam w dużym wojewódzkim mieście.

Zgadzam się.Pod warunkiem, że edukacja szkolna nie tylko wcześniej się rozpocznie ale także wcześniej skończy.
Jeszcze nie tak dawno polska specjalnością było o b o w i ą z k o w e uczenie dzieci 6- letnich w odziałach przedszkolnych dla sześciolatków. Szkoda, że tak pochopnie z tego zrezygnowano. Tak zwane samorzady znalazly lukę prawną, a posłowie i ministrowie zamiast poprawić prawo pozwolili na likwidację obowiązku.
Zgadzam się także z jedną z powyższych wypowiedzi, że problem sześciolatków jet medialny (osobiście nie mam nic przeciwko obowiązkowi nauki od 6 roku życia)ale reforma pani Hall niesie kilka innych naprawde groźnych dla wychowania młodych ludzi projektów.

Tłok w poznańskich szkołach
No a Pani minister zamiast zająć się rzeczywistymi problemami - przepełnionymi
klasami, dwuzmianowością klas 1-3, zajęła się przyśpieszaniem obowiązku
szkolnego nb ze skutkiem odwrotnym - siedmiolatki uczą się teraz tego co w
zeszłym roku sześciolatki. Po co przyśpieszać edukację skoro szwankuje ona na
wyższych stopniach.

Sześciolatki w szkole - czy ten pomysł zdaje eg...
Dlaczego nikt nie chce napisać, jakimi metodami Gdynia osiągnęła swój sukces?
Nikt z rodzicami sześciolatków nie rozmawiał, po prostu dzieci zapisane do
przedszkoli zostały do nich nie przyjęte, a informację o tym, że tak się
stanie, trzymano w tajemnicy do dnia ogłoszenia wyników rekrutacji. W efekcie
musieliśmy z żoną szukać na gwałt miejsca dla córki w jakiejś szkolnej
zerówce. Taka sytuacja miała miejsce we wszystkich gdyńskich przedszkolach.
Nie ma jednak wątpliwości, że to przedszkola oferują dzieciom znacznie lepsze
warunki opieki (bo przy nowej podstawie programowej o żadnej edukacji nie ma
przecież mowy!!) niż szkoły. Przynajmniej w szkole naszej córki brakuje
drugiej opiekunki (kiedy nauczycielka musi gdzieś wyjść np. z dzieckiem do
pielęgniarki, zostawia otwarte drzwi do sali i prosi nauczycielkę po
sąsiedzku, żeby zaglądała przez otwarte drzwi drugiej sali do jej klasy!!),
zajęcia trwają do 13.00, a po tej godzinie dzieci trafiają na świetlicę i tam
czekają na rodziców, czasami nawet do 17.00. Nikt nie pilnuje, czy dzieci
jedzą obiady (w przedszkolu nie było litości dla niejadków). Cała ta reforma
to masakra dla tych trzech przejściowych roczników, którym MEN zafundował
niepotrzebne atrakcje. A wystarczyło trochę cierpliwości w reformowaniu
edukacji i wprowadzenie nowej podstawy dla tegorocznych trzylatków. Ale rząd
się chyba przestraszył, że po następnych wyborach (oczywiście przegranych)
nowy układ zreformuje reformę i do 1 klasy ciągle będą chodzić 7-latkowie...

Ciekawa oferta Ursynowa dla sześciolatków
Plan organizacji oddziałów przedszkolnych dla dzieci sześcioletnich
zorganizowanych w szkołach podstawowych w roku szkolnym 2008/2009

Dla dzieci urodzonych w 2002 roku dyrektorzy ursynowskich szkół podstawowych
stworzyli warunki do realizacji rocznego przygotowania przedszkolnego, z
możliwością kontynuowania nauki aż do ukończenia VI klasy. Dyrektorzy
ursynowskich szkół podstawowych oferują:
2 godziny zajęć pozalekcyjnych nieodpłatnych (zgodnie z zapisami zawartymi w
zasadach Biura Edukacji m.st. Warszawy do organizacji przedszkoli
ogólnodostępnych, integracyjnych oraz specjalnych), wyżywienie tj. trzy posiłki
przygotowywane i podawane w stołówkach szkolnych, stworzenie warunków
pozwalających na prowadzenie zajęć dydaktycznych i opieki świetlicowej dla
dzieci z klas "0" w jednej sali, umożliwienie dzieciom z oddziałów "0"
korzystania z przedszkolnych placów zabaw (kompleksy szkolno-przedszkolne),
opiekę medyczną w zlokalizowanych na terenie szkół gabinetach profilaktyki
zdrowotnej, możliwość przejścia kadry pedagogicznej z oddziałów pięciolatków do
klasy "0" w szkole podstawowej z możliwością prowadzenia nauki do ukończenia III
klasy, zapewnienie dzieciom od klasy "0" do klasy III jednego nauczyciela.

A TUTAJ - wykaz 26 zerówek w szkołach ursynowskich

www.ursynow.waw.pl/informacje/przedszkola0809.php

Kaczyński- to nie "zespół mędrców"
O Polsko, czego się doczekałas, a ja tak bardzo chciałam tu zostac, a zostaje mi
tylko pakowac walizki...panie kaczyński idz pan do szkoły po podstawa edukacje.
toz ty chłopie mowisz jak szesciolatek...ja juz nie mam słow, mnie sie juz nie
chce słuchac tych głupot.a moze by tak uznac ze 10 przykazań to nie podstawa
czlowieczeństwa...

Giertych = piaskownica
No tak i na tym przykładzie można zobaczyć oblicze Giertycha, jakiż z niego
pocieszny sześciolatek. Nie pokazałeś w telewizji moich wytężonych wypocin
ćwierć mózgowych, moich pomysłów na miarę nicości, dostaniesz po łapkach,
niedobry ty Wildsteinie. Giertych nie potrafi docenić pomocy jaką mu ofiarowano,
Ci którzy oglądają tylko "Wiadomości" i "Teleexpres" nie dowiedzieliby się o
kolejnych idiotyzmach bez pokrycia, na których realizacje jak wiadomo i tak
pieniędzy w budżecie nie nie będzie. I tak mamy kolejną okazje do ponabijania
się z "Ministra Edukacji" który edukować powinien się sam.

Wiesz, ja zrobiłabym taką przerwę kilkumiesięczną na udopornienie.
Przecież to małe dziecko, we wrześniu będzie miało dopiero 4 lata!
Ja moją wrześniówkę poślę do przedszkola dopiero w tym roku.
Świadomie nie posłałam jej jeszcze, bo niecałe trzy lata na
rozpoczęcie edukacji przedszkolnej to moim zdaniem trochę za
wcześnie. Starsze dziecko jest odporniejsze niż młodsze, chociaż to
prawda, że każdy musi swoje odchorować.

Moja najstarsza córka poszła do przedszkola w wieku 3,5 roku. Była
najmłodsza w całej grupie (grupa mieszana wiekowo) i nic by się nie
stało, gdyby zjawiła się rok później. Teraz jest wyszczekaną,
odporną (tfu, tfu!!) sześciolatką, ale dzieciaki, które poszły do
przedszkola w wieku czterech lat, wcale od niej nie odstają.
A w ogóle to nie martw się, to chorowanie minie, w następnym roku
będzie lepiej. Teraz też robi sie coraz cieplej, więc i katarów
będzie mniej. Moja obecna sześciolatka też na początku przedszkola
chorowała (wrześniówka razem z nią), a teraz jest ok.

Być może to taki wiek, bo mój prawie sześciolatek też od jakiegoś czasu zaczął
tak jęczeć i marudzić, momentami nawet wpadać w histerię. W końcu zaczęłam się
zastanawiać jaka może być tego przyczyna. I chyba ją znalazłam. Moje dziecko
jest przemęczone. Gdy przestałam nakłaniać synka do ćwiczeń edukacyjnych w domu
i poprosiłam panie w przedszkolu, by też nie wywierały nacisku i nie wymagały
wykonywania zadań, dziecko zmieniło się nie do poznania. Jest uśmiechnięte i
już nie marudzi, że ma coś do zrobienia (chociaż tutaj to może dodatkowo
zadziałał nasz nowowdrożony "system kar i nagród"

....ma decydować o powtarzaniu klasy? Chyba drobna przesada... Dyskusja
juz niepokoi...

www.lewica.pl/?dzial=polska&id=4545
"Ministerstwo Edukacji i Nauki podjęło decyzję w sprawie oceny z zachowania. Od
nowego roku szkolnego uczniowie, którzy otrzymają ocenę "naganne" będą musieli
powtarzać klasę.

Wiceminister Jarosław Zieliński zapowiedział także wypracowanie nowych
kryteriów oceny z zachowania.

Pomysł nie podoba się SLD. Franciszek Potulski - były poseł SLD i członek
Związku Nauczycielstwa Polskiego - uważa, że zamiast karać brakiem promocji,
należałoby nie dopuszczać uczniów z niską oceną z zachowania do reprezentowania
szkoły w zawodach sportowych oraz konkursach i olimpiadach przedmiotowych.

Resort oświaty planuje także zwiększyć ilość godzin języka angielskiego w
szkołach, przeznaczając dodatkowe 23 mln złotych na zatrudnienie nauczycieli.

Ministerstwo zapowiada objęcie obowiązkiem szkolnym sześciolatków i
przedszkolnym pięcolatków, co jest kontynuacją programu poprzednich rządów.
Według ministra Zielińskiego mają spaść także ceny podręczników o ok. 25 proc.
Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało to w trakcie kampanii wyborczej."
(Grzegorz Ilnicki

A co Wy na To ?

Książeczki edukacyjne nowe dla 5/6L- 5 książek
Sprzedam tanio mam 3 zestawy naprawde fajne NOWOŚĆ
5 pozycji
Kazda po 60 stron !!!
Zestaw edukacyjny dla 5-6 latkow
Towar jest nowy.Przygotowuje do klasy "0"

Każda ksiązka
FORMATU A4 60 kolorowych STRON !!! Sprzedam komplet za 20 zł + wysyłka

Prosze pisać na priw !!!! Zdjęcia wyśle na priw

Ja i Litery
czytanka sześciolatka
Ja i liczby
Poznajemy rysujemy cz1
Poznajemy rysujemy cz2
POZDRAWIAM !!!!

dziedwczyny a dla czego wam to przeszkadza???
o co chodzi z tym przyczepianiem sie do takiej a nie innej edukacji syna joasik?
jest jego matka i moze go wychowywac takimi metodami jakie uzna za stosowne.do
głowy mi nie przyszło by sie z tego powodu z niej nasmiewac.ma bystrego synka
to niech probuje mu rozne rzeczy tlumaczyc moze maly cos zapamieta.nigdy o tym
nie pisalam na forum ale mój najstarszy syn majac trzy lata umial juz napisac
na komputerze kilka slow,mając cztery niezle czytał a gdy był w zerowce pani
psycholog radzila posłanie go o klase wyzej poniewaz wsrod szesciolatkow bedzie
sie nudził.nie zrobilismy tego z uwagi na to iz nie chcielismy odbierac mu roku
beztroski.sama sporo czytam(moze teraz nieco mniej)i syna tez to interesowało
gdy byl małym szkrabem.dzieci najchętniej ucza sie przez nasladownictwo
rodziców wiec gdy taki maluch zauwazy ze mame cos interesuje to sam moze w
sobie zaszczepic bakcyla do zgłebiania wiedzy.mysle ze wasze nabijanie sie z
Joasik jest nie na miejscu.

Ja mam takie pomysly
historia przedszkoli, reforma 91
wyrownanie szans edukacyjnych dzieci
rok 2008 rokiem przedszkolaka
edukacja przedszkolna -perspektywa zmian
edukacja szesciolatkow -szansa na lepsza jakosc zycia
koncepcje programowe w UE

co mogę jeszcze?

Spokojnie - 2 tygodnie to bardzo dużo czasu. Sama napisałam w tydzień ale nie był to najlepszy tydzień w moim życiu. I nie miałam wtedy dziecka.

Zacznij od biblioteki wydziału lub uczelni. Jest kierunek muszą być książki. Potem - największa biblioteka naukowa w mieście (w Wa-wie na Koszykowej). Możesz jeszcze sprawdzić w bibliotece uczelni czy ktoś nie napisał już podobnej pracy i skorzystać z jego literatury. NIE namawiam do plagiatu!

O reformę, edukacje 6 -latków i programy unijne spróbuj zapytać w odpowiednim wydziale w urzędzie Twojego miasta. Zawsze możesz powiedzieć promotorowi, że czekasz na odp.

O sześciolatki w szkołach możesz też zajrzeć na stronę stowarzyszenia WWW.RATUJMALUCHY.PL- to ci, którzy walczą o pozostawienie zerówek w przedszkolach

Jak czujesz, że nie zdążysz to napisz bardziej rozbudowany konspekt.

Powodzenia

Sześciolatki liczą na konkretach. Znaczy: na pa...
W opisie wygląda to wszystko super ale ja mimo wszystko jestem niezadowolona,
że mój synek za dwa lata przymusowo musi zacząć edukację szkolną od 6 lat.
Gdyby rzeczywiście w klasie było tylko 15 dzieci to człowiek byłby
spokojniejszy ale wątpię żeby tak było patrząc jak obecnie są klasy przepełnione.

Uwaga Rodzice!
Uwaga Mamo!
Uwaga Tato!

Twoje dziecko dobrze czuje się w przedszkolu?
Niestety już niedługo to się zmieni!

Ministerstwo edukacji planuje rewolucyjna reformę. Już
za rok 1 września 2009r. ma się zacząć całkowita
likwidacja przedszkolnych zerówek. Sześciolatki będą
trafiać do szkoły, która zupełnie nie jest przystosowana do
potrzeb maluchów. A za dwa lata obowiązkiem szkolnym
mają zostać objęte pięciolatki!

Pani minister przekonuje, że w tak krótkim czasie
przygotuje szkoły w całej Polsce na przyjęcie malutkich
dzieci. Nie wierzysz w takie obietnice? Podobnie jak my
boisz się, że Twoje dziecko ucierpi na pospiesznie
wprowadzanych zmianach?

Podpisz się pod ogólnopolskim protestem rodziców. Sejm
jeszcze nie uchwalił reformy. Jeszcze jest czas, żeby
powstrzymać szkodliwe pomysły urzędników.

Wejdź na www. ratujmaluchy.pl

Nie pozwólmy eksperymentować na naszych dzieciach!

POrazka MEN cieszy nasze maluszki :)
Rodzice sześciolatków nie ulegli propagandzie Ministerstwa Edukacji
Narodowej! Rządowe nagabywania, aby posyłali maluchy do szkół
zamiast do przedszkoli, nie dały efektu. Na rozwiązanie proponowane
przez ministerstwo zgodziło się niecałe 3 procent rodziców...

A na Bemowie takie szkoły wyobraź sobie. Od lat na 2 zmiany
większość. A teraz po pozbyciu się części sześciolatkow z
przedszkoli to już wszystkie. W klasach jest po 25.
W przedszkolach też zresztą nie ma już sal gimnastycznych bo sa
zaadoptowane na sale dla kolejnych grup trzylatków.
I w tej dzielnicy rodzice dostają takie cudowne listy z cudowną
wizją szkoły.

Nic mi się nie stało w szkole i jeśli przyjmiemy takie standardy, ze
idziemy na żywioł bo od tego się nie umiera to oczywiście,że damy
radę...
Tylko czy o to nam chodzi? Zmieniamy początek rozpoczęcia edukacji
bo w Europie dzieci od szesciu albo i pięciu chodzą do szkoły.
Szkoda, że tylko wiek dzieci zmieniamy a szkoły już nie. Taka
doskonała jest.
Powiem szczerze, że po obejrzeniu szkół byłam bardzo zdziwiona jak
niewiele sie zmieniło od moich czasów.
Ale jesli uważasz, że wystarczy, że nie stanie się krzywda i sprawa
załatwiona, a jakość nie ma tutaj znaczenia to rzeczywiście nie ma
oczym rozmawiać. Ja oczekuję czegoś więcej niż tylko warunków do
przezycia dla mojego dziecka.

"porażka MEN cieszy nasze maluszki"
"za nieuzasadniony optymizm zapłaci Twoje dziecko"
a na innym forum jeszcze "jak reforma edukacji skrzywdzi siedmiolatków".
Wszystko napisane z przekonaniem i z gotową tezą, że będzie źle.

A tego nie wiemy.

I równie dobrze może się okazać, że za nieuzasadniony pesymizm zapłacą dzieci
osób, które na złość minister Hall zostawią je w zerówkach. Reforma może się nie
podobać. Mi się nie podoba niezdecydowanie, brak konsekwencji i haniebne
praktyki wymuszania decyzji o pójściu do pierwszej klasy przez zaniżanie poziomu
w zerówkach. Ale pomysł pójścia sześciolatka do pierwszej klasy mi się podoba i
tam go zapisałem. I wiem - bo znam swoje dziecko - że on (on konkretnie) na tym
skorzysta.
Malkontenci wiedzą zaś, że całe mnóstwo nieznanych im dzieci straci. Pogratulować.

Zgadzam się z wszystkimi punktami, wymienionymi wyżej. I
podejrzewam, że będzie za kilka lat jeszcze gorzej. W końcu do szkół
pójdą sześciolatki, które w pierwszej klasie będa realizowały
program nie obecnej I klasy, ale zerówki. Jeśli program nauczania w
kolejnych klasach będzie tak samo konsekwentnie obniżany, żeby
dostosować go do o rok młodszych dzieci, to co otrzymamy na końcu
tej edukacji?

pięciolatki, sześciolatki do szkół?
Nie wiem czy już było bo pomysł pojawił sie ze dwa lata temu. Co o
tym sądzicie? Wejdzie to? Mnie sie ten pomysł nie podoba. Nie
chciałabym żeby moje córki poszły wcześniej do szkoły.
Tu fragment artykułu z października
"Dziennik": Jest sprawa, która łączy wszystkie główne partie: to
plan przyspieszenia startu edukacyjnego najmłodszych.
Już we wrześniu 2009 r. do pierwszej klasy pójdą sześciolatki. A w
przyszłym roku szkolnym do obowiązkowej "zerówki" trafią
pięcioletnie dzieci. Przedstawiciele trzech największych partii
przekonują, że to priorytet ich polityki edukacyjnej.

-Dlaczego ta zmiana jest tak istotna, że łączy nawet partie z dwóch
różnych biegunów sceny politycznej? Rozmówcy gazety zgodnie
podkreślają, że chodzi o wyrównanie szans edukacyjnych. Im wcześniej
dziecko trafi do przedszkola, a potem szkoły, tym łatwiej przychodzi
mu nauka. Poza tym dzieci przebywające w środowisku rówieśników
lepiej się rozwijają. Na wsi, gdzie do przedszkoli uczęszcza
zaledwie co trzecie dziecko, nauczyciele alarmują, że do klas
pierwszych trafiają dzieci na poziomie rozwoju czterolatka.

Propozycja PO i PiS jest taka, aby w przyszłym roku szkolnym do
zerówek poszli sześciolatkowie i ci pięciolatkowie, którzy urodzili
się w pierwszej połowie roku. W kolejnym roku ta grupa poszłaby do
pierwszej klasy, a do zerówek pozostała część, wtedy już
sześciolatków, i pięciolatkowie. Z kolei LiD chce pozostawić ten
wybór rodzicom, którzy mogliby skonsultować decyzję z psychologiem".

Za używanie symboli faszystowskich w wyborach
Za używanie symboli faszystowskich w wyborach ich wybór powinien być osadzony.
Nadawała TV T.R. wam.
Oto przykłady:
Na Tuska
www.youtube.com/watch?v=Pk0-sgJ6mf0&NR=1
www.youtube.com/watch?v=cxfkJzJYbKc&feature=related

www.youtube.com/watch?v=48_skEjBofo&NR=1
Panie Dęcie!

Może program oszczędnościowy.
Skoro czas jest kryzysowy.
Nie słyszała żadna matka.
Abyś dał coś na sześciolatka.
By nie dać, zgłosiłeś weto.
Nam obalić trzeba przeto.
Ten zły, bizantyjski dwór.
Skansen ambicji, czarny stwór.
By zaoszczędzone miliony.
Wydać na cel wytyczony.
Przydatny dla populacji.
Dla edukacji nacji.
Potrzeba kontaktów dziecku.
By nie durniało na zapiecku.
By opiekunka miała pracę.
Splendory przeznaczyć na płacę.

www.youtube.com/watch?v=6se2a5L-N7Q&feature=fvw

abepe napisała:
> Nasz sześciolatek oglądał kilka filmów z wyższej wiekowo półki
> (dokumantalnych), przeczytaliśmy kilka trudnych książek, chodzimy
> po muzeach (także z dwulatkiem). Ale robimy wszystko obserując,
> czy rozumieją, czy ich to interesuje, czy są w stanie "przejść"
> emocjonalnie.

To samo u nas, choć chyba jeszcze trudniej, bo musimy znaleźć takie coś, co
zainteresuje 15-to i 5-latka. Na szczęście Starszy jest rozsądny i godzi się na
bardziej dziecinne "coś" od czasu do czasu, a Młodszy właśnie dzięki Starszemu
"łyka" i interesuje się ciut na wyrost, więc można znaleźć złoty środek.
Co do trendu, to mnie przeraża wizja zapisywania kilkulatka na co się da, tylko
po to, by nie odstawał od innych dzieci. Za to jeśli coś go interesuje i chce,
to proszę bardzo, nie stawiam oporu. I myślę, że często to życie dookoła wymusza
takie reakcje. Ja widzę różnicę w ilości i rodzaju wiedzy, jaką jest
bombardowany Młody, nie tylko pomiędzy pokoleniem (ja - on), ale również
pomiędzy chłopakami, a to przecież tylko (lub aż) 10 lat.
U nas za chwilkę zacznie się basen w wymiarze intensywnym, bo Młody pokochał
wodę i trzeba wykorzystać, że jeszcze nie przynosi chorób z przedszkola ;-) -
nie jest to czysta edukacja, ale też się przyda.

Falstart magistratu z sześciolatkami
Może wreszcie ktoś zrobi porzadek z tym gniazdem dyletantów jakim
jest obecny Wydział Edukacji. Na madre decyzje nie ma czasu bo
trzeba całe siły kierować na trzymanie sie stołka.

Pięciolatki przymusowo do przedszkola?
W przyszłym roku do przedszkoli obowiązkowo pójdą pięciolatki. Ale w ostatniej
dekadzie zlikwidowano w Polsce jedną trzecią przedszkoli i dla wielu
dzieciaków zabraknie miejsc - zapowiada "Życie Warszawy".

Minister edukacji Michał Seweryński jest optymistą. ­ Chcemy, by już we
wrześniu 2006 r. udało się wprowadzić obowiązkową naukę dla pięciolatków -
zapowiedział minister w Sejmie.

Odkąd przedszkola przeszły na utrzymanie samorządów, jest ich coraz mniej,
gdyż jako pierwsze padają ofiarami cięć budżetowych. W 800 gminach w Polsce
nie ma ani jednej takiej placówki. Piętnaście lat temu było w kraju 12,3 tys.
przedszkoli, z czego 5299 na wsi. W ub. r. doliczono się tylko 8 tys. tych
placówek, w tym 2,7 tys. na wsi.

Miejsc w przedszkolach nie ma nawet w Warszawie. W tym roku zabrakło ich dla
kilkuset dzieciaków, a drugie tyle codziennie dojeżdża do placówek w
oddalonych dzielnicach.

Przywracanie zamkniętych przedszkoli będzie kosztować budżet kilkadziesiąt
milionów złotych rocznie. Wiceminister edukacji Jarosław Zieliński przyznaje,
że posłanie pięciolatków do przedszkoli od września 2006 roku to zadanie na
granicy wykonalności.

­ Wiemy, że brakuje placówek, kadry, miejsc w istniejących grupach, trzeba
pokonać problem dowozu dzieci. No i nie ma pieniędzy ­ przyznaje minister. Ale
nie traci optymizmu. Zapowiada, że grupy przedszkolne będą zakładane m.in. w
pustoszejących szkołach podstawowych, a pięciolatki będą też musiały chodzić
do zerówek, razem z sześciolatkami.

W większości krajów Europy do przedszkoli uczęszcza od 75 do 100 procent
pięciolatków. Tymczasem spośród prawie 380 tys. polskich dzieci w tym wieku
przedszkolakami zostaje 40 proc. W woj. podlaskim i zachodniopomorskim ten
odsetek spadł do 10 proc.

Nauczyciele z wiejskich szkół alarmują, że przez to do klas pierwszych
trafiają coraz częściej dzieci na poziomie rozwoju czterolatka. W rywalizacji
z rówieśnikami z dużych miast nie mają najmniejszych szans już na samym
początku edukacji.

(PAP)

DZIECI CHŁONĄ JAK GĄBKI-może wyrobią normę???
Wyścig szczurów czas zacząć!Tak jest - obowiązkowo do szkoły od 6 roku.Co tam
zabawa w wieku 6 lat.Tornister na plecy i niech zasuwa szeciolatek do
szkoły.Jak się nie bedzie bawił tylko siedział w ławce szkolnej to przynajmniej
w wieku 8 lat będzie juz miał tak serdecznie dość procesu edukacji, że skończy
u psychoterapeuty.Ale co tam przecież będzie geniuszem. Pewnie, ze dostosować
dziecko można do każdej paranoi - tylko jakim kosztem.Psychologicznie dziecko w
wieku przedszkolnym ma się bawic i zażywac swobody, a nie gonić z angielskiego
na niemiecki, żeby jeszcze zdążyć na tenisa, rytmikę i basen. Nie tędy droga!
Obecnie w przedszkolach nawet trzylatek, który nie potrafi podetrzeć sobie pupy
posiada juz podręcznik i program edukacyjny na cały rok. Bez zajęć dodatkowych
ani rusz. I chłonie tą wiedzę jak gąbka - a jakże. Tylko czy jak się go tak
wytresuje to w wieku 8 lat nie bedzie juz wykończony ambicjami rodziców i
pedagogów? Czy zdąży zaspokoić swoje podstawowe potrzeby? Czy zdąży się pobawić
tak jak ma na to ochotę? Czy będzie może tylko trybikiem dostosowanym do
naszych wymogów - Wcześniej,Szybciej,Więcej...aż padnie z wycieńczenia. Dziecko
czuje wymagania,które mu się stawia i zawsze stara sie za wszelką cenę im
sprostać. Życie z taką świadomością nie jest dla dziecka łatwe, bo zawsze
bedzie weryfikacja lepiej vs słabiej, szybciej vs wolniej. Nie wyrośnie na
świetnego specjalistę dziecko, które uczyło się szybciej i wczesniej, ale to
zrozumiemy dopiero za parę lat kiedy to psycholodzy bedą zbierać plony z owoców
naszych ambicji. Pięciolatkowi i Sześciolatkowi potrzebna jest wiedza, po którą
łatwo mu sięgnąć kiedy ma na to ochotę w trakcie zabawy. Dzieci potrzebują
mądrych zabawek i mądrych nauczycieli, którzy DOSTOSOWUJĄ SIĘ do ich potrzeb -
a to powinno gwarantować przedszkole. Ale niestety na razie wciąż dzieci są dla
nauczycieli, dla szkół, dla przedszkoli, dla ministerstwa edukacji, a nie na
odwrót. To nauczyciele powinni być dla dzieci. Czyli jeśli chcemy mieć
specjalistów i mądre społeczeństwo to reforme nalezy przeprowadzić wsród
pedagogów i zweryfikować ich "kwalifikacje", kreatywność i metody. Nauczyciele
w przedszkolach realizują "szkolny" program i sztywno dopasowują dzieci zamiast
wykazać się pomysłowościa w procesie kształcenia przedszkolaków. Szkoła pod tym
względem jest jeszcze bardziej restrykcyjna. Żal mi tych dzieci, które będą
musiały wyrobić nową normę, której my z autopsji nie znamy!!!

Na Kopcińskiego casting wyglądał zupełnie inaczej!
Dzieci zostały "zaproszone" na obowiązkowe "spotkanie integracyjne".
W sali było mniej więcej tyle samo dzieci i
dorosłych "specjalistów" - każdy z nich obserwował jedno lub dwoje
dzieci (w sumie to ponad dwadzieścia nowych osób na raz i do tego
nowe miejsce) i notował co dziecko robi, co odpowiada, jak
uczestniczy w zajęciach. Na koniec jeszcze dzieci dostały do
wypełnienia "testy" - plik kartek z zadaniami sprawdzającymi poziom
rozwoju dziecka. Myślę, że niejedno zdrowe dziecko mogłoby mieć z
tymi zadaniami problem, zwłaszcza w takich warunkach. Wiem co mówię,
bo sama jestem nauczycielem i ładnych perę lat przepracowałam z
dziećmi zerówkowymi. Na koniec jeszcze rodzice zostali dobici na
spotkaniu kwalifikacyjnym z komisją, która na siłę starała mi się
udowodnić, że moje dziecko w szkole integracyjnej sobie nie poradzi,
wbrew zaleceniom PPP i terapeuty dziecka, które to opinie mówią
jednoznacznie, że dla mojego dziecka najkorzystniejsza jest edukacja
w warunkach integracji.
Dlaczego wybrałyśmy szkołę integracyjną? - bo w zwykłych, masowych
nasze dzieci sobie nie poradzą, a i szkoła masowa nie poradzi sobie
z nimi.
Dlaczego akurat tą szkołę? - ano dlatego, że innej poprostu nie
było. Przy okazji przenoszenia zerówek do szkół zlikwidowano też
dwie zerówki integracyjne w przedszkolach. Miał być otwarty jeden
oddział integracyjny dla sześciolatków na caly Ursynów (startowało
16 dzieci na 5 miejsc). Dopiero po interwencjach i walkach rodziców
podjęto decyzję o otwarciu drugiego oddziału integracyjnego na
Kopcińskiego i dodatkowo jeszcze po jednym w szkołach na Teligi i na
Hawajskiej.
Czy nie ma jakiejś normalnej szkoły integracyjnej na Ursynowie? -
dotąd nie było. Mamy nadzieję, że teraz się to zmieni, ale myślę, że
jeszcze to nie koniec walki.

Pilotażowy program i badania Zerówka dla wszystkic
Jako województwo zostaliśmy wytypowani przez premiera do realizacji programu
pilotażowego przewidującego bezpłatne zerówki dla wszystkich pięciolatków
mówił Przemysław Krzyżanowski, dyrektor wydziału edukacji w koszalińskim
ratuszu. Tymczasem nie ma na ten temat żadnych rozporządzeń z Ministerstwa
Edukacji ani zapisów mówiących, że pięciolatkowie będą w zerówkach, a
sześciolatkowie pójdą do pierwszych klas.
Miasto jest jednak gotowe do realizacji tego zadania, chociaż nabór do
przedszkoli potrwa w Koszalinie tylko do końca bm. Według danych
statystycznych, opieką przedszkolną objętych jest tylko 450 dzieci z 800 w
wieku pięciu lat. Aby pozostałe dołączyły od 1 września br. do objętych już
opieką, uruchomiono dla nich oddziały pięciogodzinne w przedszkolach nr: 10,
13 i 19. Będą także oddziały pięciogodzinne dla sześciolatków w przedszkolach
nr: 3, 12, 13, 19, 21 i 23. Dodatkowo, dla sześciolatków, zostaną utworzone
zerówki pięciogodzinne w szkołach podstawowych nr 13 i 18. Zerówki w szkołach
wprowadzono tylko na rok, po którym wrócą one do przedszkoli.
To, co dotychczas zrobiliśmy, wdrażając program pilotażowy, nie odbyło się
niczyim kosztem wyjaśnił Mirosław Mikietyński, prezydent miasta. W każdej
chwili jesteśmy też w stanie objąć opieką przedszkolną wszystkie koszalińskie
dzieci.
Prezydent dodał, że wraz z programem pilotażowym prowadzone są jednocześnie
badania, czy przyszli sześciolatkowie nadają się na uczniów pierwszych klas w
2007 roku. Podkreślił przy tym, że jako jeden z nielicznych samorządów w
Polsce Koszalin ma wypracowane standardy edukacyjne.
/Kurier Sz./

Do zazulam
Przepisów, które wyraźnie zakazywałyby przyjmowania dwulatków do publicznych
przedszkoli nie ma.

Jednakże, w ramowym statucie przedszkola publicznego określonego
Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 21 maja 2001 r.
w sprawie ramowych statutów publicznego przedszkola oraz publicznych szkół (Dz.
U. Nr 61 poz. 624 z późn. zm.), konkretnie w § 5 tegoż czytamy, że oddział
przedszkolny ma obejmować dzieci w zbliżonym wieku, z uwzględnieniem ich
potrzeb, zainteresowań, uzdolnień, rodzaju i stopnia niepełnosprawności. Bez
wątpliwości dziecko dwuletnie ma inne potrzeby, zainteresowania i uzdolnienia ,
niż dziecko trzyletnie.

W ramowym statucie w § 6 jest również mowa o tym, że zajęcia dla dzieci muszą
być prowadzone z uwzględnieniem podziału na wiek: trzy i czterolatki oraz
pięcio i sześciolatki. W tym wypadku też powstałby problem, co zrobić z
dwulatkiem.

Ponadto w publicznych przedszkolach obowiązuje podstawa programowa wychowania
przedszkolnego. Została ona określona w Rozporządzeniu Ministra Edukacji
Narodowej i Sportu z dnia 26 lutego 2002 r. w sprawie podstawy programowej
wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach
szkół (Dz.U. Nr 51 poz.458). Już z pierwszego zdania owej podstawy możemy
dowiedzieć się, że wychowanie przedszkolne obejmuje wspomaganie rozwoju i
wczesną edukację dzieci od trzeciego roku życia do rozpoczęcia nauki w klasie
pierwszej szkoły podstawowej.

Wobec powyższego chyba uzasadnione wydaje się nieprzyjmowanie dwulatków do
przedszkoli publicznych. Natomiast w przedszkolach prywatnych, do których
zacytowane przepisy nie mają zastosowania, przyjmowanie dzieci może odbywać się
według dowolnie określonych kryteriów.

Pozdrawiam.
Paulina

wszystkie piszecie właściwie to samo: jeśli dziecko jest rzeczywiście nad wyraz
dojrzałe zarówno psychicznie, jak i społecznie (to drugie jest chyba nawet
ważniejsze), i jeśli miałoby się nudzić w szkole, to rzeczywiście można je bez
żadnej szkody posłać do szkoły wcześniej. W końcu po to jest taka możliwość,
aby w razie potrzeby z niej korzystać. Ja jak pisałam też poszłam do szkoły
wcześniej, też świetnie się uczyłam (choć nie byłam nadzwyczaj zdolna, a raczej
pracowita), ale oprócz tego że na początku nudziłam się mniej w niczym innym mi
to nie pomogło... chociaż z drugiej strony to chyba tylko o to chodziło, aby
szkoła motywowała do nauki a nie zniechęcała. Nigdy natomiast nie czułam aby
odbierano mi dzieciństwo, nie miałam jakichkolwiek problemów z dalszą edukacją,
bo tak naprawdę tego roku różnicy tak bardzo się nie odczuwa. Podam przykład:
moja córka jest z grudnia, jest rzeczywiście malutka, długo miała kłopoty z
prawidłową wymową. I gdyby psycholog przedszkolny miała jakiekolwiek obiekcje
co do jej zachowania i radzenia sobie w szkole byłam gotowa ją nawet rok dłużej
w zerówce przedszkolnej zostawić. Moje obawy okazały się niepotrzebne. Córka
chodzi teraz do pierwszej klasy, od dzieci ze stycznia jest dla odmiany prawie
rok młodsza, nadal jest najmniejsza w klasie, ale świetnie sobie radzi. Tak
właściwie samej mi się nie chce wierzyć, że miałam takie obawy. Wszystko zależy
od indywidulnego rozwoju dziecka, nie ma szablonu na wszystkie sytuacje. Każda
mama najlepiej zna swoje własne dziecko. I ważne aby kierować się właśnie
dojrzałością i umiejętnościami dziecka, a nie problemami typu: bo moje dziecko
jest ze stycznia, czy z grudnia. W ten sposób znowu będzie sztuczne zamieszanie
jak w przedszkolu gdzie łączą pięciolatki z sześciolatkami. Mój syn jest w
klasie czwartej - także jest najmniejszy w klasie, a jest z sierpnia. W
przedszkolu niczym się nie wyróżniał, a teraz ma średnią 5.2 i na tej podstawie
życzę Wam drogie mamy więcej luzu w podejściu do życia mimo wszystko. Co jest
oczywiście moją bardzo subiektywną radą...

ta reforma kupy sie nie trzyma !
oczywiście że to bzdura !!!! Tusk zaskoczył chyba wszystkich
zdroworozsądkowych ludzi ! Może jest w tym szaleństwie metoda ale ja jej nie
pojmuję !!!! I nie zgadzam się na nią !!! Czy był on w jakimś przedszkolu ?
czy ma kontakt z tak małymi dziećmi ? Oto jak widzę ta chora sytuację : Scena
z życia - TUSK w przedszkolu : spogląda maluchom w oczy i mówi: koniec zabawy
musicie zacząć jak najszybciej pracować i nie ma zlituj !!! Na dzień dobry nie
dostaniecie nic ! Jesteście na tyle mądre by zrozumieć że cel uświęca środki i
przykro mi że to właśnie wy za to zapłacicie. Trudno musimy na was
eksperymentować bo chcemy kasy dla waszych rodziców na emeryturę !!! Nie
możemy Wam dać w szkole tego co dają dzieciom rządu krajów europejskich bo za
daleko nam do nich, my nie możemy pozwolić sobie na stworzenie wam potrzebnych
warunków do rozwoju. Musicie zarobić na to by miały to wasze dzieci !
Rozumiecie tak ? NO ! O widzicie !: nic nie powiedziały ! zgodziły się O !
tamten pokiwał głową- !!! No to ludzie odczepcie się, samorządowcy dajcie
spokój, nauczyciele cicho i zakasać rękawy (zaraz dostaniecie drugie dzienniki
do sprawdzenia waszej efektywności w pracy !) i do roboty ! a Wy Rodzice, no
nie pojmuję ? co wy chcecie -odbieracie szansę Waszym dzieciom !!!! Trudno
przeprowadza reformy w tym kraju ! co za kraj ?!
Ja matka 3 letniego Macia dziękuję za taki pseudo dialog ze społeczeństwem, za
taktowanie mnie Rodzica w sposób urągający mojej godności. I nie zgadzam się
by odbierano mi prawo decydowania o edukacji mojego dziecka ! I do wszystkich
z PO : ja ma zaufanie do publicznej oświaty i chcę by moje dziecko w niej się
kształciło. Zadbajcie i wspomóżcie polska oświatę, a nie niszczcie tego co
sobie już wypracowała. Na koniec informuję Wszystkich WAS: nie widzę powodów
by, jak sugerujecie, uczyła dziecko w domu ani nie stać mnie, jak WAS by
posłać do przygotowanej na sześciolatki szkoły prywatnej (chyba, ze dołożycie
na część czesnego ).
I nie bym straszyła ale : pozbywacie się właśnie mojego głosu w przyszłych
wyborach. Bo tak reformy szkolnictwa się nie przeprowadza - w pośpiechu i
kompletnie nie przygotowana infrastrukturą !!! Bo przypominam : dotyczy
najmłodszych POlaków !

izzo napisała:

Jest parę światłych haseł (selekcja,
> edukacja sześciolatków itp.)

Nie uważam edukacji sześciolatków za światłe hasło. Przynajmniej na razie, w
obecnych warunkach. Rok dłużej szkolnej męki.

dziwi mnie, że Panowie na forum nie dostrzegacie, że "sukces"
> systemu amerykańskiego (a raczej to, co wam sie tam tak podoba) bierze się z
> dużych nakładów na naukę i szkolnictwo, przede wszystkim. Naprawdę i w
naszych
> szkołach, nawet bez programów typu Delta, możnaby wiele zrobić, gdyby nakłady
> na szkolnictwo (nie mówię tu tylko o płacach, ale i finansowaniu szkół)
byłyby
> ustalane na równie poważnym poziomie co płace urzędników gmin i równie
> ważne "inwestycje".

Nie dostrzegacie? W co drugim poście, albo i częściej, piszę o pieniądzach.

PS. Ciekawi mnie, co uczniowie Pana nauczyciela
> Homana na propozycję selekcji? Dyskutował Pan z nimi na ten temat?

Moi uczniowie to gimnazjaliści. Wychowawstwa nie mam, więc o dyskusję trudno.
Czego oczekujesz, jakich opinii? Jak bardzo miarodajne będą dla Ciebie?
Niejednokrotnie słyszałem podczas lekcji wyrazy dezaprobaty wobec tempa lekcji,
z jednej i drugiej strony. Częściej od tych lepszych, bo zwykle lekcja wlecze
się jak "flaki z olejem" z uwagi na słabszych. Uczniowie dobrzy są hamowani
przez słabszych również słowem - docinkami, wyzwiskami.
Z pewnością warto posłuchać dzieci i młodzieży, ale w kwestii organizacji
systemu oświatowego ważniejsze dla mnie jest zdanie rodziców.

Zgoda, że wyższe nakłady na oświatę są konieczne. Jak je osiągnąć? Masz jakiś
pomysł?

Pozdrawiam
Krzysztof Homan, nauczyciel
khoman@poczta.onet.pl

Wszystkie światła na pierniki!
Świąteczne wydanie młodzieżowego programu „5-10-15” nagrywano wczoraj w
Kancelarii Świętego Mikołaja i w Piernikarni. Emisja: 24 grudnia o godz. 9.20 w
TVP1.

- Występ w telewizji to trudna sprawa, bo można się pomylić - martwił się
Kacper Polaszek, pięciolatek z Przedszkola Miejskiego nr 1. - Ale jakoś sobie
poradzimy, bo jesteśmy piernikowymi rycerzami.

Cała Polska nas zobaczy

Z inicjatywą realizacji wigilijnej audycji w Toruniu wyszła reżyser Joanna
Ficińska. Najpierw zainteresowała ją toruńska Piernikarnia. Gdy na dodatek
dowiedziała się, że pierniki rozdaje nad Wisłą Święty Mikołaj, który ma tu
swoja kancelarię i rzecznika, sprawa była jasna: kręcimy w Toruniu!

Na ekipę telewizyjną czekano przy placu św. Katarzyny 9 (w siedzibie Świętego
Mikołaja) od południa. Obfity śnieg opóźnił jednak przybycie gości i światła
realizatorów błysnęły dopiero po 14.

- Cała Polska nas zobaczy i się dowie, że mamy najsmaczniejsze pierniki -
cieszył się przejęty Mateusz Śniady z grupy sześciolatków.

Tremy nie miały za to rozśpiewane nastolatki ze Szkoły Społecznej Edukacja w
Toruniu: Kinga Jurkiewicz i Natalia Goerne. Od kilku lat ćwiczą pod opieką
Marka Zakrzewskiego, niejednokrotnie już prezentowały się na przeglądach i
festiwalach. - To obyte ze sceną wokalistki - nie miał wątpliwości nauczyciel.

Kwadrans po 14 w Kancelarii Świętego Mikołaja rozpoczęto nagrywanie. Dzieciom
towarzyszył Święty Mikołaj i jego rzecznik - Janusz Cierzniewski.

Medialna kariera piernika

Drugą część audycji ekipa „5-10-15” realizowała w Piernikarni. Reżyser Joanna
Ficińska postanowiła pokazać wyrób toruńskiego piernika. Do pracy ruszyła więc
cała rodzina piernikarzy: Barbara i Krzysztof Rumińscy z dziećmi. - Niedawno
odwiedziła nas ekipa TVN, dziś goście z TVP1. Nasze pierniki zawisły też na
choince w warszawskim studiu „5-10-15”. Cóż, można się tylko cieszyć, że za
sprawą Piernikarni toruńskie specjały robią w tym roku taką medialną karierę -
mówi Manfred Werth z Piernikarni.

Pracę w Toruniu ekipa telewizyjna skończyła wieczorem. Jej efekty oglądać
będzie można w I programie TVP, w dzień wigilijny. - Serdecznie zapraszam 24
grudnia od godziny 9.20 - przypomina Joanna Ficińska.

Witajcie !

astria1 napisała:

> Jeszcze jest bardzo dobre przedszkole u "Sióstr" ale jesli Twoje dziecko nie
> jest tam zapisane to w najblizszych 2 lat nie masz szans :-) Przedszkole to
> jest najtańsze w Wejherowie, bardzo dobrze tez dzieci są przygotowane, duzo
> ponoc tez sie tam dzieje ale ogólnie mówią że własciwie juz planując
przyszłość
>
> przedszkolną dziecku nalezy je do "Sióstr" zapisać zaraz po porodzie :-))

To nie do konca tak...
Siostry zaczynaja nabor 1 stycznia kazdego roku (najczesciej juz po 2-3 dniach
listy sa pelne). W tym roku wogole nie rozpatrywaly podan dwulatkow, a i tak do
kazdej grupy w kolejce stoi ok 10 chetnych dzieci.
Przedszkolu szefuje Siostra Dyrektor - Siostra Barbara, w kazej grupie sa dwie
nauczycielki i opiekunka U trzylatkow i chyba czterolatkow sa to rowniez
zakonnice), dzieci rozpoczynaja posilki modlitwa, biora udzial w uroczystych
mszach sw. w ciagu roku, maja lekcje religii, gimnastyke korekcyjna, zajecia z
logopeda, rytmike i jezyk angielski. Kilka razy do roku wyjazdy do teatru, a
takze spotkania z artystami w przedszkoli i pobliskim WCK. Dzieci biora udzial
i zdobywaja laury w konkursach.
Poniewaz gro szesciolatkow odchodzi, zeby rozpoczac edukacje od "zerowki" w
Szkole Siostr, grupy sa laczone, jest grupa 5i6 ciolatkow, 4i5 loatkow 3i4
latkow i chyba jedna 4-ro latkow...
A oplata ? 150 zl miesiecznie plus stawka zywieniowa..ale ile ???nie pamietam,
zabijcie...cos 4-5 zl za dzien.

pozdrawiam serdecznie
nann i Zuzanka, 6 cio latka, tegoroczna absolwentka Przedszkola Siostr
Zmartwychwstania Panskiego im. s. Alicji Kotowskiej w Wejherowie

Pięciolatki do przedszkola
W przyszłym roku do przedszkoli obowiązkowo pójdą pięciolatki. Ale w ostatniej
dekadzie zlikwidowano w Polsce jedną trzecią przedszkoli i dla wielu
dzieciaków zabraknie miejsc - zapowiada "Życie Warszawy".

Minister edukacji Michał Seweryński jest optymistą. ­ Chcemy, by już we
wrześniu 2006 r. udało się wprowadzić obowiązkową naukę dla pięciolatków -
zapowiedział minister w Sejmie.

Odkąd przedszkola przeszły na utrzymanie samorządów, jest ich coraz mniej,
gdyż jako pierwsze padają ofiarami cięć budżetowych. W 800 gminach w Polsce
nie ma ani jednej takiej placówki. Piętnaście lat temu było w kraju 12,3 tys.
przedszkoli, z czego 5299 na wsi. W ub. r. doliczono się tylko 8 tys. tych
placówek, w tym 2,7 tys. na wsi.

Miejsc w przedszkolach nie ma nawet w Warszawie. W tym roku zabrakło ich dla
kilkuset dzieciaków, a drugie tyle codziennie dojeżdża do placówek w
oddalonych dzielnicach.

Przywracanie zamkniętych przedszkoli będzie kosztować budżet kilkadziesiąt
milionów złotych rocznie. Wiceminister edukacji Jarosław Zieliński przyznaje,
że posłanie pięciolatków do przedszkoli od września 2006 roku to zadanie na
granicy wykonalności.

­ Wiemy, że brakuje placówek, kadry, miejsc w istniejących grupach, trzeba
pokonać problem dowozu dzieci. No i nie ma pieniędzy ­ przyznaje minister. Ale
nie traci optymizmu. Zapowiada, że grupy przedszkolne będą zakładane m.in. w
pustoszejących szkołach podstawowych, a pięciolatki będą też musiały chodzić
do zerówek, razem z sześciolatkami.

W większości krajów Europy do przedszkoli uczęszcza od 75 do 100 procent
pięciolatków. Tymczasem spośród prawie 380 tys. polskich dzieci w tym wieku
przedszkolakami zostaje 40 proc. W woj. podlaskim i zachodniopomorskim ten
odsetek spadł do 10 proc.

Nauczyciele z wiejskich szkół alarmują, że przez to do klas pierwszych
trafiają coraz częściej dzieci na poziomie rozwoju czterolatka. W rywalizacji
z rówieśnikami z dużych miast nie mają najmniejszych szans już na samym
początku edukacji.

(PAP)